Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Hugh Johnson’s Pocket Wine Book 2015

Komentarze

Rynek drukowanych książek o winie jest w Polsce płytki, ale wciąż przyciąga optymistów, którzy liczą na wielotysieczne nakłady. Kolejnym z nich jest Wydawnictwo Olesiejuk, które stało się już trzecim w Polsce wydawcą Hugh Johnson’s Pocket Wine Book. (Pierwszym był o dziwo Plus GSM, który książeczkę rozdawał swoim abonentom na początku tego wieku. Kolejną edycję opublikował Magazyn Wino. Niech owa rotacja świadczy o perspektywach sprzedażowych tej pozycji).

Hugh Johnson’s Pocket Wine Book
Miliony nie mogą się mylić?

Ta kieszonkowa książeczka to prawdziwy fenomen, istna maszynka do zarabiania pieniędzy w wieku krajach świata. Treść recyklowana z minimalnymi zmianami co roku, którą jeden z angielskich dziennikarzy określił mianem „książki skarpetowej” (Christmas stocking book – prezenty na Boże Narodzenie w Anglii wkłada się do skarpet). Hugh Johnson z tą książeczka już od dawna nie ma nic wspólnego poza tym, że piszę o niej wstęp i użycia twarzy na skrzydelko; tekst pisany jest przez kilkunastu regionalnych ekspertów, a cała praca ujednolicenia go i wtłoczenia w kieszonkowy szablon wykonywana jest przez redaktorów. Wychodzi z tego kieszonkowiec, w którym (jeśli kto nie dysponuje smartfonem) można błyskawicznie sprawdzić, co to jest fondillón albo jak się udał rocznik 2012 w Palatynacie. Taka formuła ma zwolenników, np. Tomasza Prange-Barczyńskiego z Magazynu Wino, Wojciecha Gogolińskiego z Czasu Wina czy Irka Wisa – blogera i książkomana, którzy opublikowali entuzjastycznie recenzje tej nowej edycji „Małego Johnsona”.

Tymczasem nowe polskie wydanie jest po prostu słabe. Jak nazbyt często, polska książka o winie poszła do druku chyba zupełnie bez redakcji, a przełożenie na język polski zwięzłej winiarskiej angielszczyzny (okraszone tu w dodatku specyficznym skrótami, więc rzecz była rzeczywiście trudna) okazało się dla tłumaczy – Jakuba Skorupskiego i Sławomira Chrzczonowicza – zadaniem ponad siły. Polszczyzna Hugh Johnson’s Pocket Wine Book jest w większości koślawa i niezdarna, myśli, które w oryginale wyrażone są błyskotliwym równoważnikiem zdania, po polsku wiją się we fleksyjno-interpunkcyjnych mękach.

Co miał na przykład na myśli tłumacz, pisząc Taurasi – odpowiedź południa na Barolo z północy i 2 z centrum? Albo Fèvre, William – duże nakłady finansowe, ceny win odpowiednie, ale nie gwarantuje stabilności? Mamy też takie kwiatki jak Quinta do Vale Dona Maria – wytwarza pluszowe, ale eleganckie czerwone czy merytoryczne niezręczności: La Massa [znana toskańska posiadłość]: Giampaolo Motta to miłośnik Bordeaux robiący wina IGT przypominające klarety, ale z toskańskim akcentem (claret to po angielsku Bordeaux, ale po polsku – mocne wino różowe). Są też rozczulające walki ze znakami interpunkcyjnymi: [W Hiszpanii] nowe lub nieleżakowane wino to sin (bez), crianza lub Joven. Koślawość tego przekładu niech zilustruje zdanie ze wstępu: Historie się kleją, cukier resztkowy nie.

© Hugh Johnson.
© Hugh Johnson.

W polskim tłumaczeniu pojawiły się też ewidentne przeinaczenia merytoryczne, na przykład w zdaniu o winach z Rioja:

Zamiana beczek z francuskiego dębu na amerykański dała winom z Rioja więcej elegancji.

Każdy konsument wina wie, że jest dokładnie odwrotnie. Wie to też angielski oryginał: Move to French oak from American in Rioja gives more elegance, perhaps less Rioja “typicity”. Gdzie był redaktor?

Niekiedy tłumacz po prostu się poddał: Wyspy Kanaryjskie występują w książce jako „Canary Islands”, gdzie uprawia się „Listán (aka palomino)”. Jakość poszczególnych rozdziałów jest nierówna; slabiutko wypadają Włochy, natomiast nic nie można zarzucić dobrze zredagowanemu i aktualnemu rozdziałowi o Węgrzech. Ortografia niemiecka to już prawdziwe pole minowe.

Lecz wątpliwości budzi nie tylko polski przekład, ale też oryginał. Czy faktycznie Bierzo to kruche wina w stylu Pinot Noir? Czy Vernaccia di San Gimignano jest często zbyt droga i niekoniecznie oddaje charakter terroir? (Ja bym raczej powiedział, że to jedno z bardziej terroirystycznych win białych we Włoszech). Czy hiszpańskie Rías Baixas, włoskie Soave, francuskie Mâcon należy „pić jak najmłodsze”?? Takich co najmniej dyskusyjnych stwierdzeń pojawia się w książce bez liku.

Przewodnik jest co prawda reklamowany jako „uzupełniona wersja na rok 2015”, ale doprawdy nie wypada dziś pisać, że ponadosiemdziesięcioletni Franco Biondi-Santi nie przestaje wytwarzać Brunello di Montalcino, skoro zmarł w marcu 2013. Notabene w angielskiej wersji Johnsona tę informację poprawiono, czyli po prostu wersja polska to nie jest żadna edycja 2015, tylko przekład tekstu o co najmniej rok wcześniejszego.

Generalnie jednak problemem „kieszonkowego Johnsona” jest to, co jest jego największą zaletą: zwięzłość i skrotowość. Z podsumowania każdej rzeczy w świecie wina w jednym zdaniu wychodzi mieszanka przydatnych informacji, komunałów i półprawd. Ostatecznie Pocket Wine Book nie sprawdzi się na winiarskim wyjeździe („co warto pić w Walencji?”), bo jest po prostu zbyt zdawkowy, ani w polskim sklepie z winem („co mam wybrać na dzisiejszą kolację?”), bo w zasadzie nie zawiera ocen konkretnych win. Jest taką ćwierćencyklopedią dla półamatorów, która po krótkim czasie użycia trafi nieodzownie na półkę.

Źródło książki: nadesłana do recenzji przez wydawcę.

Komentarze

  • Kompletnie sie z ta opinią nie zgadzam. Tak wiem nie powinienem tego pisać, sam jestem internetowym winnym skryba ale za często opierając się o recenzje w sieci kupiłem coś co miało być smaczne a było smaczne umiarkowanie. Dlatego często z „kieszonkowca korzystam” i jestem z tego zadowolony.
    Nawet jak trafiają sie błędy, to w porównaniu z tym do czego dostęp daje nam smartfon, czyli do sieci jest bardzo OK.
    Ograniczony rozmiar i bardziej sygnalne niż wyczerpujące opisy przynajmniej dają nam podstawowe pojęcie o tym czy producent zasługuje na uwagę czy nie.
    Mnie sie ta forma podoba, choć czy kupowałbym wydanie co rok, raczej nie. Raz na 5-6 lat wystarczy!

  • „Nawet jak trafią się błędy” – szkoda że się trafiają, w książce redagowanej przez kilkadziesiąt osób, która miała już prawie 40 poprawianych wydań.

    Co do przydatności, to każdy ją sobie sam dla siebie określi. No ale weźmy taki opis Majorki – wyspy o której sam ostatnio pisałeś:
    „Dawniej jedynie wina turystyczne, obecnie znaczna poprawa; poważne, modne w Barcelonie. Cały czas istnieją rodzinne winiarnie, ale nowe inwestycje wprowadzają innowacje, np. 4 Kilons. Duże zainteresowanie wzbudzają Anima Negra, niewielkie Sa Vinya de Ca’n Servera, Hereus de Ribas, Son Bordils, C’an Vidalet. Również Biniagual. W winach czerwonych kupaże odmian tradycyjnych (mantonegro, callet, fogoneu), a także Cab, Syrah, Merlot. Białe (zwł. Chard) szybko podnoszą jakość. Dwa DO: Binissalem, Pla i Llevant”.

    Pomijając poziom polszczyzny czy fakt, że drugie zdanie nic nie znaczy, czego się dowiedzieliśmy? Mniej niż z jednego Twojego wpisu na blogu o Majorce. Tyle, ile o historii Majorki można wyczytać w gazetce linii lotniczej na pokładzie samolotu. Czy wiemy co pić na Majorce? Padły nazwiska 6 producentów ze 100 dostępnych. Informacja o białych jest nader nieprecyzyjna (najlepsze białe na wyspie to raczej nie Chardonnay). Czy lepiej wybrać Manto Negro, czy Syrah? Jak smakuje to pierwsze? Wina z Majorki są ciężkie czy lekkie? Raczej jak Rioja czy raczej jak Penedes? Co znaczą słowa „roure” albo „vinyes velles” pojawiające się na co drugim winie czerwonym?
    Itd., itp.

  • Z taką siła argumentów nie da sie polemizować :)
    Mnie , tak jak napisałem najbardziej cieszy że ktoś w ogóle podjął sie to wydać w aktualnej edycji.
    A tak na marginesie , to literatury winiarskiej w Polsce jak kot napłakał, szkoda:(

  • GrzegorzC

    Łał, a już myślałem, że jestem odosobnionym krytycznym przypadkiem w chórze wyznawców „małego Johnsona”. ;-)

    Dwa główne zastrzeżenia jakie mam wobec tej książki (pomijam kwestie merytoryczne bo nie jestem kompetentny do ich oceny) dotyczą strony redakcyjnej i wydawniczej.

    Bardzo utrudniającym w codziennym korzystaniu jest fakt umieszczenia wszystkich haseł omawiających poszczególne kraje winne w porządku alfabetycznym bez podziału na regiony winne. Np. będąc w Górnej Adydze wcale nie interesują mnie wina z Wenecji Euganejskiej i odwrotnie, a tutaj muszę skakać pomiędzy wieloma stronami aby wśród kompletnie mnie nie interesujących haseł wyłuskać te które będą mi przydatne.

    Przewodnik poprzez swoją wielkość kształt a także tytuł sugeruje obszar jego codziennych zastosowań: podróż, sklep, restauracja itp. Natomiast ubranie go przez wydawcę w twardą obwolutę wskazuję raczej regał z książkami wśród szacownych encyklopedii jako jego miejsce przebywania (co nie było chyba zamysłem autorów?). Myślę, że porządna miękka okładka byłaby bardziej na miejscu.

    Panie Wojciechu, mam nadzieję, że po tak zdecydowanej krytyce pokaże Pan wraz z Panem Bieńczykiem jak się pisze porządny przewodnik winiarski. Mam nadzieję, że „Wina Europy 2015” rozniosą całą polskojęzyczną konkurencję wydawniczą w pył. ;-)

    Cały czas pozostaję oddanym czytelnikiem „Wina Europy 2009” mimo, że niektóre z zawartych w niej treści są już nieaktualne, a niektórzy z polecanych dzisiaj przez Pana producentów podczas pisania tej książki chyba jeszcze nie istnieli? :-)

  • Piszcie petycje do Bieńczyka. Jak on wróci do projektu, to wszystko jest możliwe ;-)

  • Marcin Czerwiński

    Literatury winiarskiej jest sporo (inną sprawą jest jakość tych pozycji), wystarczająco jak na popyt na takową.

    Poza tym na serwisach aukcyjnych można nabyć prawdziwe skarby w języku language za psie pieniądze. Ostatnio kupiłem książki Clive Coatesa o winach francuskich, poprzednią edycję atlasu Johnsona, historię wina Roda Phillipsa i wiele innych, każda za cenę butelki wina z dyskontu.

  • Aż poszukam!
    ( do czasu aż nie będzie w Polsce dostępny Oz Clark będe narzekał na dostępność )

  • GrzegorzC

    Oj tam, oj tam. Nie umniejszając zasług Pana Bieńczyka, mi osobiście wystarczyłyby „Wina Europy Środkowej 2015” (mam na myśli ten obszar geograficzny który do 1918 r. stanowił jedno państwo zwane: Monarchia Austro-Węgierska), ewentualnie dorzuciłbym jeszcze: Niemcy, Włochy i Grecję. Myślę, że ten temat ogarnąłby Pan spokojnie sam. ;-) :-D

  • Peter

    Może jestem jakimś laikiem, ale co to znaczy, ze tłumacz sie poddał i przetłumaczył Canary Islands jako Wyspy Kanaryjskie? A jak miał przetłumaczyć?

  • JB

    Przecież nie przetłumaczył. Jasno wynika z tekstu.

  • GrzegorzC

    Przetłumaczył. Strona 177, dwudziesty szósty wiersz od góry. :-O

  • Przetłumaczył w nawiasie. Ale hasło występuje pod literą C[anary Islands] – gdzie niewątpliwie każdy polski czytelnik będzie go szukał ;-)

  • GrzegorzC

    Faktycznie, tłumacz (lub redaktor, lub wydawca) jest bardzo niekonsekwentny w tytułowaniu poszczególnych haseł. Raz jest to wersja oryginalna pisowni, raz angielska, a jeszcze innym razem polska. Wprowadza to niezłe zamieszanie.

  • MAP

    Jak powszechnie wiadomo wino ma kolor czerwony; reszta to produkty winopodobne, mimetyczne względem oryginału ;). Zatem bez win z tych obszarów można się spokojnie obejść, gdyż prawdziwych win tam niewiele :D.

  • krzycho

    Czy mógłby Pan polecić jakąś w miarę aktualną pozycję polskojęzyczną dotyczącą szczególnie win europejskich.
    pozdr.

  • TomaSz

    Panie Wojtku… Pan tu o Johnsonie, a naród czeka na kolejne wydanie „Win Europy”… Czy jest szansa że kiedykolwiek ukaże się nowe (od roku 2008/09) wydanie?
    A jeśli mistrz Marek B. nie wykazuje należytego entuzjazmu – może należałoby doprosić do współpracy kogoś trzeciego?…

  • Takich trzech jak nas dwóch to nie ma ani jednego – więc ta opcja raczej nie wchodzi w grę ;-)

  • Atlas Win Świata – tam przynajmniej nie ma bzdur, a tłumaczenie zadowalające.

  • krzycho

    Rozumiem że chodzi o Wielki Atlas Świata Win – aut. Johnson, Robinson, wyd. Buchmann ? 2013

  • tak

  • Żartujesz? Tam nie ma jednego akapitu dobrze przetłumaczonego. Błędy zaczynają się od tytułu (powinno być „Wielki Atlas Win Świata”), nazwiska autorki (sic!) – na jednej stronie tytułowej zostało z czeskiego tłumaczenia „Jancis Robinsonova”, a potem jest tylko gorzej.

  • no tak miałem na myśli poprzednią edycję © Wig-Press gdzie przekład był przyzwoity

  • To ja jeszcze raz: Wielki Atlas Świata Win – aut. Johnson, Robinson, wyd. Buchmann – to najgorzej wydana książka jaką czytałem kiedykolwiek (w kategorii „open”).

    Jest tam naprawdę wszystko: zaczynając od kompletnej niewiedzy anonimowego zespołu tłumaczy dot. tematyki winiarskiej (oraz braku redakcji merytorycznej), przez fatalny język przekładu, błędy stylistyczne po błędy ortograficzne, interpunkcyjne, a nawet – bardzo liczne – literówki.

    Jedynie map i zdjęć nie udało im się popsuć. Ale jeśli komuś zależy na mapach, to polecam znacznie ładniej wydaną, wręcz albumową edycję angielską.

  • krzycho

    Dziękuję za szybką odpowiedź . Nabyte (z przesyłką za 67,99zł :).
    Temat bardzo ciekawy ,szczególnie dla początkujących tak jak ja winomaniaków . Korzystając z okazji chciałem poznać także Pana zdanie na temat La Legende de Fonreaud 2010 z Lidla którego jakoś mi się trochę nazbierało. W piwniczce trzymać tylko do 2016 roku?

  • krzycho

    Chyba jestem za szybki:) Dawno się tak nie uśmiałem.
    Prawdę mówiąc nie będę pisał doktoratu z win oraz brał udziału w milionerach. Pragnę trochę usystematyzować to co wiem i myślę że nawet jak przyswoję coś nie do końca ściśle przetłumaczonego to nie spaczy to bezpowrotnie mój umysł. Chyba że się mylę ?

  • kielon

    Cóż bym dał by to wino znaleźć w swoim Lidlu ;) Ja bym się tak nie trzymał dat, popijam czasem Chateau Bonnet z lat dziewięćdziesiątych (różne roczniki) które nie jest jakimś superwyjątkowym winem i po prostu dziś jest poprawnie smaczne.

  • Nie chodzi już o ścisłość, ale o język. Tego po prostu nie da się czytać. A jest to książka raczej do czytania, nie podręczna encyklopedia, do której się zagląda, żeby coś sprawdzić.

    Oddałbym Panu mój egzemplarz, ale chyba był prezentem, a to zły omen.

  • kielon

    Jeśli język angielski nie jest problemem to można się szarpnąć na oryginał, który w dodatku jest aktualniejszy niż polskie wydania.

  • Kiedyś zresztą była promocja i książka ta w najnowszej wersji (samo wydanie – papier, druk – niebo a ziemia, nie mówię już o aktualności) kosztowała – i to w wielu sklepach w UK – bodajże 9 funtów. Może się powtórzy?

    PS. Nie polecam też wersji na iPada.

  • Marcin Czerwiński

    Warto śledzić allegro, pojawiają się tam czasem perełki. Na przykład gigantycznych rozmiarów cegłę pt. „Global Encyclopedia of Wine” pod redekacją Pereta Forrestala kupiłem za 20 zł.

  • krzycho

    Dzięki za odpowiedź. Nie no jak się coś uchowa to przecież nie wyleję :). A tak serio , jak już kiedyś napisałem, planuje tylko kolejność spożycia i każde info dla mnie jest cenne.
    PS. Jeszcze wczoraj kupiłem ostatnie 9 sztuk- nie mogłem się powstrzymać.

  • Ja rozumiem, Wielkanoc za pasem, Naczelny dopiero z rozjazdów wrócił ale my chcemy nowych tekstów a tu od 2 dni pusto!

  • Gabriel Kurczewski

    Mam polska edycję „Atlasu” z 2008 roku. Przekład jest fatalny. Można w nim znaleźć nawet „klasyfikację Gravesa i Medoca”.

  • qba

    Korzystam z angielskiej wersji Pocekt Wine Book od kilku lat i uwazam ze to bardzo dobra i przydatna ksiazka. Zawsze kiedy kupilem wino od producenta/winiarni, ktore opisane sa w ksiazce i oznaczone co najmniej dwiema gwiazdkami, bylem zadowolony z zakupu. I o to w tej ksiazce chodzi, aby idac do sklepu mozna bylo mniej wiecej przeczytac co sie kupuje. Zgadzam sie, ze wielu win, ktore znajduja sie na polkach naszych sklepow nie ma. Trudno przeciez skatalogowac wszystkie wina i winiarnie swiata… Pomimo tego, ksiazka ta ma wiecej plusow niz minusow jak dla mnie.

    PS
    Polskiej wersji nie mialem okazji czytac, ale w powyzszej wypowiedzi chodzi mi o odniesienie sie do opinii wygloszonej w ostatnim akapicie recenzji, z ktora sie zupelnie nie zgadzam.

  • eb

    teraz do wyszukania w Biedronkach za 14,99zł