Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Kupić wino w Tajlandii

Komentarze

Kupowanie wina to nie lada wyzwanie. Te wszystkie marki, roczniki, szczepy. Łatwo się pogubić. Jeśli jednak lubisz wyzwania, wybierz się na winiarskie zakupy w Tajlandii – tam jest jeszcze trudniej.

Z pozoru jest równie łatwo jak wszędzie – nachodzi Cię ochota na wino, idziesz do sklepu, płacisz i wracasz do domu z butelką. Niestety w Tajlandii pozory lubią mylić. W końcu mowa w o kraju znanym w świecie jako seksturystyczny raj, a w którym widok nagich damskich piersi w TV wywołuje tygodniową publiczną debatę. O kraju, w którym na wielkich plażowych imprezach połowa imprezowiczów jest na haju choć za narkotyki grozi kara śmierci. O kraju, słynącym z taniego alkoholu i niekończących się balang, gdzie w telewizji nie wolno pokazać butelki piwa lub niedopałka papierosa. W kraju, gdzie słowo „hipokryzja” nabiera nowego znaczenia, kupowanie wina jest trudniejsze niż myślisz.

tajlandia prohibicja
Alkohol Twój wróg. © Thaicultureblogs.com.

Kiedy?

Zanim wybierzesz się do sklepu po wino, zerknij na zegarek. W godzinach od 14 do 17 oraz od 24 do 11 kolejnego dnia panuje prohibicja. Na nic zda się błaganie i szlochy – o tej porze alkoholu nie kupisz. A konkretnie nie kupisz go… mało. O ile nabycie butelki wina jest w tych godzinach niemożliwe, to już zakup skrzynki taniej tajskiej whisky – jak najbardziej. Zakaz sprzedaży dotyczy bowiem alkoholu w ilości poniżej 10 litrów.

Nikt do końca nie wie, jaką logiką kierował się twórca tego prawa. Jeżeli jednak ustawodawca chciał przekonać Tajów, że nie każde popołudnie trzeba spędzać w towarzystwie flaszki i kubełka lodu, to nie udało mu się. Wystarczy bowiem cichy zaułek, daszek, kawałek cienia, a zaraz pojawia się butelka, przekąski, gry planszowe. I to bez względu na porę dnia czy nocy. Skąd imprezowicze biorą alkohol w godzinach prohibicji? Nie zapominajmy, że jesteśmy w Tajlandii – tu fakt, że czegoś robić nie wolno, nie znaczy, że się tego zrobić nie da. O ile alkoholu nie kupisz w supermarkecie czy delikatesach, to już Chińczyk w sklepiku na rogu sprzeda Ci go bez mrugnięcia okiem i zerkania na datę urodzin w paszporcie. Konia z rzędem jednak temu, kto w narożnym chińskim sklepie znajdzie wino…

seven eleven thailand
Tu najłatwiej kupisz wino. © Onedayillflyaway.com.

Gdzie?

Wiemy już, że nie u Chińczyka? Gdzie więc w Tajlandii kupować wino? Najlepiej w Bangkoku. Tu akurat wybór jest spory. Poczynając od supermarketów w galeriach handlowych, przy których nasze domy handlowe wyglądają jak kioski z gazetami, przez ekskluzywne delikatesy, aż po specjalistyczne sklepy winiarskie.

Wybór jest ogromny. Królują wina z Australii i RPA. Te dostać można w obecnym na każdym rogu miasta minimarkecie 7eleven. O wina ze Starego Świata trzeba postarać się bardziej. Najmniejszy problem jest z Francją i Hiszpanią – te wina można znaleźć na półkach dużych supermarketów. Niemieckie, portugalskie czy inne znajdziesz w odwiedzanych głównie przez nowobogackich Tajów i stęsknionych za domem ekspatów ekskluzywnych delikatesach. Tutaj też nieco łatwiej o dobre wina tajskie, raczej nieobecne na półkach supermarketów. Jeśli zaś wymarzyłeś sobie rocznikowego szampana lub dojrzałego burgunda, pozostaje Ci wycieczka do specjalistycznego sklepu.

500 bahtów tajskich
Bez tego pana się nie napijesz.

Za ile?

Niestety – w Tajlandii autorzy bloga Do Trzech Dych nie mieliby o czym pisać. Ustrzelenie w tutejszych sklepach butelki w cenie poniżej 400 bahtów (w przybliżeniu 40 zł) jest nie lada sztuką. A nawet jeśli się uda, to wielce prawdopodobne, że trafi nie do kieliszka, a do zlewu. Wino w Tajlandii jest drogie, wciąż pozostaje czymś obcym i luksusowym. Winę za to ponoszą przede wszystkim absurdalnie wysokie podatki, wg niektórych źródeł sięgające nawet 430%! To dlatego kupiona w 7eleven półlitrowa butelka byle jakiego sikacza z RPA kosztować Cię będzie około 300B, a za najgorsze, zdaniem wielu – niepijalne Bordeaux z supermarketu zapłacisz od 500B w górę. Codzienne, masowe wina dostępne w Europie za kilka euro w Tajlandii kosztują od 800B w górę. Jeżeli łapiesz się za głowę przed półką z winami w tajskim sklepie, nie patrz nawet w stronę karty win w restauracji. Ponad 1000B za butelkę Gato Negro to wcale nierzadki widok. Są lepsze sposoby, by wydać 1000B. Do głowy przychodzi mi bilet na pociąg do Kambodży lub Laosu – tam wino dostać można w o wiele rozsądniejszych cenach.

Komentarze

Musisz być zalogowany by móc opublikować post.

  • Maciej Klimowicz

    A tymczasem dziś ogłoszono kolejną podwyżkę akcyzy. Ceny podawane przez media są absurdalne choć, jak to zwykle w Tajlandii – wciąż nie potwierdzone. Nie dziwi w każdym razie, że większość alkoholu spożywanego w Tajlandii to samogon na ryżu…

    • Zdjęcie profilowe Marcin Jagodzinski
      Zdjęcie profilowe Marcin Jagodzinski
      reuptake

      Maciej Klimowicz

      Maciek, i tak Ci zazdroszczę :)

      • Maciej Klimowicz

        reuptake

        No fakt, że trzeba robić tak, żeby minusy nie przysłoniły plusów ;) A przy okazji dobra wiadomość – nowe podwyżki nie dotyczą wina (i piwa)…te objęte są już najwyższą przewidzianą przez prawo akcyzą. 

        • Wojciech Bońkowski

          Maciej Klimowicz

          Rosnąca akcyza to zjawisko nie tylko azjatyckie. W Anglii po ostatniej podwyżce wynosi ona już 2,28 GBP i przez nią w UK za najgorszego sikacza płaci się czasem 2 razy więcej niż w Polsce!

          • Grzegorz

            Wojciech Bońkowski

            Ale Anglicy sa narodem światłym i postępowym…I za chwilę może sie okazać ,że ichniejsze Ministerstwo Zdrowia zarządzi by wino było „na receptę” dla osob starszych :) 

            (…)Naukowcy z American Chemical Society odkryli kolejny pozytywny dla zdrowia skutek picia czerwonego wina – czytamy na portalu huffingtonpost.com. Okazuje się, że zawarte w trunku substancje chemiczne mogą poprawiają zdolność utrzymania równowagi i mogą mieć zbawienny wpływ zwłaszcza na osoby starsze, narażone na częste upadki.
            Wszystko za sprawą resweratrolu – związku chemicznego naturalnie występującego w soku i skórkach winogron, orzeszkach ziemnych czy jagodach(…)
            To gorąca wiadomość z porannych mediów… :)