Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Konwent Polskich Winiarzy 2014

Komentarze

Konwent Polskich Winiarzy, coroczna, największa w kraju impreza polskiego winiarstwa, odbyła się w ten weekend w Sandomierzu. Udział wzięło 79 winiarzy z dziewięciu regionów Polski.

Osią konwentu, jak co roku pierwszego dnia, był panel degustacyjny win zgłoszonych przez uczestników. Winiarze degustują własne wina, a panel zaproszonych ekspertów komentuje (bez taryfy ulgowej!). To najlepsza okazja, by sprawdzić, co w polskiej winiarskiej trawie piszczy. Drugiego dnia na sandomierskim Zamku odbyły się seminaria na temat popularnych w Polsce odmian winorośli hibernal i regent, a także szkolenie o preparatach dopuszczonych do ochrony winorośli. W tym samym czasie na Rynku trwał winiarski jarmark, podczas którego producenci mieli sprzedawać swoje wina szerszej publiczności.

Sandomierski zamek, miejsce zmagań. © Marta Wrześniewska.

W tym roku do panelu zgłoszonych zostało 70 win, a do ich komentowania zaproszono: Wojciecha Bosaka, Monike Bielkę-Vescovi, Wiktora Bruszewskiego, Sławomira Chrzczonowicza, Wojciecha Gogolińskiego, Mariusza Kapczyńskiego, Tomasza Prange-Barczyńskiego i niżej podpisaną. Jakie wnioski po dwudniowej degustacji polskich win?

1. Reprezentatywność – Konwent, mimo że jest niewątpliwie największą winiarską imprezą w kraju, i tak nie do końca jest reprezentatywny. Jak co roku, zabrakło kilku ważnych winnic – nie wystawili się m.in. Adoria, Srebrna Góra, Krojcigowie czy Winnice Jaworek, których wina są w Polsce szeroko znane i znacząco wpływają na nasz winiarski krajobraz.

Zapraszamy. © Marta Wrześniewska.

2. Białe górą – Tegoroczna stawka – w lwiej części z rocznika 2013 – była dość wyrównana. Coraz więcej win robionych jest jako wytrawne – nie jestem pewna, czy to do końca dobry kierunek; sporo białych win ma za mało owocu, żeby oblec ciałem potężny kwasowy kręgosłup. W tych przypadkach niewielka nawet ilość cukru bardzo pomaga i wina wydają się być bardziej zrównoważone, przyjazne i ustawione „frontem do klienta”. Starsze butelki (2012 czy nawet pokazany w celach „szkoleniowych” 2010) w większości wydały się już zmęczone, utleniają się, brakuje im świeżości. I choć trafiały się w białych winach takie problemy jak nadmierna zawartość siarki albo nuty octowe (lotna kwasowość), ogólna tendencja jest zwyżkowa, a jakościowo cała kategoria stoi na niezłym poziomie.

Solaris + seyval blanc z gwiazdorskich Kresów.

Najbardziej podobały mi się wina z Winnicy Modła (atrakcyjny, gruszkowo-jabłkowy, soczysty Solaris 2013), Winnicy Kresy (Jura!Sic! 2013 z solaris i seyval blanc, w tej chwili jeszcze dosyć zamknięte, oszczędne, delikatne, z nutami kamiennymi, wysoką kwasowością, kompletne), Winnicy Golesz (Cuvée 2013, oryginalne, śmietankowo-egzotyczne, pudrowe wino o dobrym ciele) i Saint Vincent z lubuskiego (jabłeczny, kwasowy, czysty jak łza Muscat Ottonel 2013).

Zawstydzone czerwone Ⓒ Marta Wrześniewska.

3. Czerwone problemy – Ta kategoria win wypadła najsłabiej. Rocznik 2013 nie był zbyt łaskawy dla polskich winiarzy, co w wielu winach przejawia się przede wszystkim zupełną niedojrzałością, zielono-łodygowymi nutami, brakiem równowagi i boleśnie wysoką kwasowością. Te problemy wynikające głównie z trudnego rocznika nie przysłoniły jednak dwóch nurtów, na które dzielą się polskie czerwone wina: z jednej strony napakowane materią, ciemne, skoncentrowane, które pod warunkiem umiejętnego poprowadzenia przez winiarza pokazują duży potencjał, ale jednocześnie obciążone są dużym ryzykiem błędów i wad; z drugiej lekkie, jasne, wina spod znaku soczystego owocu, które mają duży potencjał gastronomiczny.

Fiołki i czereśnie Nad Jarem © Marta Wrześniewska

Najlepsze wina panelu: Winnica Sztukówka Bazuna 2012 (rondo, maréchal foch, léon millot) – wiśniowo-różane, skoncentrowane ale chrupkie, harmonijne wino o sporej powadze; Winnica Nad Jarem Domini 2013 (rondo) – gęsta, owocowa materia, korzenne przyprawy, goździki, fiołki, czereśnie, czyste, dobrze ułożone; Dom Bliskowice DB.5 2013 (rondo) – ambitne, czekoladowo-cynamonowe, bogate o dużej materii choć w tej chwili potrzebujące jeszcze czasu, żeby się poskładać; Winnica Cantina Regent 2012 – różano-fiołkowe, delikatne, efemeryczne, lekkie, powietrzne; a także Winnica Rodziny Steców Maréchal Foch 2013 i Winnica Krokoszówka Górska Léon Millot 2013.

Polsko, kochaj róż! Ⓒ Marta Wrześniewska

4. Mocne róże i musujące rewelacje – Wina różowe były najrówniejszą kategorią tego konwentu. Potwierdziły głoszone od lat przekonanie, że Polska ma duży potencjał w produkcji tego typu win. Wina degustowane w ramach panelu były ciekawe i stylistycznie różnorodne. Świetnie wypadły dwa pyszne wina z Winnicy Kresy: świeże, lekkie, smukłe, soczyste Rondo 2013 oraz mniej owocowy, bardziej strukturalny Regent 2013; Winnicy Płochockich udało się pudrowe, kwiatowo-zalotne Rosé 2013 ze szczepu maréchal foch; ciekawe było bledziuchne, musujące, surowe, oszczędne Pinot Noir–Chardonnay Brut ze Wzgórz Trzebnickich. Absolutną rewelacją, która wystrzeliła niczym fajerwerk wzbudzając przy tym wiele kontrowersji, okazał się mętny jak rzeczny muł, produkowany całkowicie naturalnie, niesiarkowany, musujący Gajus 2013 z podkrakowskiej Winnicy Gaj.

Gajus - polskie col fondo, pełen odjazd. Ⓒ Izabela Kamińska.

5. Rynkowe debiuty – Optyka winiarska zmienia się z działkowo-amatorskiej na biznesową. Widać to po rosnącej z roku na rok liczbie producentów, którzy zabiegają o możliwość legalnej sprzedaży swoich win. Jeszcze parę lat temu na Płochockich czy Jaworka patrzyliśmy z podziwem, ale i z lekkim powątpiewaniem. Dziś mamy już około 30 winiarzy, którzy przebiwszy się przez biurokratyczny galimatias, mogą legalnie sprzedawać wina. Za nimi w kolejce cierpliwie stoją już kolejni. To znaczy, że traktujemy polskie wino coraz poważniej, że jesteśmy nim coraz bardziej zainteresowani i chcemy je poznawać. Do grona legalnych dołączyli w tym roku: Winnica Chodorowa (Małopolska), Przeworskie Winnice (Podkarpacie), Winnica Saint Vincent (Lubuskie), Winnica Jakubów (Dolny Śląsk), Winnica Jasiel (Podkarpacie), Winnica Dwie Granice (Podkarpacie), Winnica Sztukówka (Podkarpacie), Winnica Małe Dobre (Małopolski Przełom Wisły)

Jeden z debiutantów, Saint Vincent © Marta Wrześniewska.

6. Czy będzie rozłam? – Z profesjonalizacją polskiego winiarstwa wiążą się coraz większe różnice jakościowe win, ale przede wszystkim różne zapatrywania winiarzy. Wydaje się, że Konwent Polskich Winiarzy w dotychczasowej postaci nie jest już wystarczająco elastyczny. W konwentowych kuluarach dało się słyszeć rozmowy o potrzebie działania według podziału, który wytworzył sam rynek – na winiarzy hobbistów i tych, którzy traktują wino jak „biznes” (nawet pomimo, że to sformułowanie jest na razie mocno na kredyt).

Obie grupy mają różne potrzeby, podobnie jak czego innego potrzebują dziecko stawiające pierwsze kroki i nastolatek w liceum. Narasta też potrzeba pokazywania polskich win szerokiej, ale nieprzypadkowej publiczności, czyli przyszłym i obecnym konsumentom w dużych miastach, głównie w Warszawie, która wchłania niemal całe sprzedawane w kraju polskie wino. Bo koniec końców to konsumenci sprawiają, że ten biało-czerwony winiarski wiatrak w ogóle się kręci.

W degustacji i całym programie Konwentu uczestniczyłam na zaproszenie organizatorów – Polskiego Instytutu Winorośli i Wina oraz Sandomierskiego Stowarzyszenia Winiarzy. Winicjatywa była patronem medialnym imprezy.

Komentarze

Musisz być zalogowany by móc opublikować post.

  • AngelFly

    Spróbujmy więc odpowiedzieć na pytanie:
    Dlaczego winnice Srebrna Góra czy Adoria zrezygnowały z udziału w Konwencie Poskich Winiarzy???
    Propozycja: wiele z ich win pozostawia wiele do życzenia i mając tą świadomość nie chcą dopuścić do otwartej krytyki na forum publicznym gdyż echa tej imprezy mogłyby dotrzeć do ich odbiorców???
    (Przeprowadziłem pół roku temu degusatcje w ciemno na dwóch winach Nad Dworskim Potokiem, dwóch z Adorii oraz dwóch z 44 Winnica Dziedzic. Wina z pierwszej winnicy pokazały się na konwencie i się obroniły, druga winnica zbojkotowała imprezę, trzecia nie wystawiła win ponieważ faktycznie ich nie ma, niebawem rozlewa rocznik 2013. Podczas tej degustacji najgorzej wypadły: Riesling wytrawny i półsłodki od Adorii, najlepiej hiBnoza od 44, po środku uplasowały się wina z UJ i SeySey z 44.)

    • Wojciech Bońkowski

      AngelFly

      Odwróćmy pytanie: po co Adoria czy Srebrna Góra miałyby brać udział w Konwencie? Przyjazd z Wrocławia do Sandomierza to są 3 dni wyjęte z życiorysu i wymierne koszty, a w zamian? Tak na to patrzą niektórzy winiarze i jak na razie organizatorzy nie potrafią udzielić sensownej odpowiedzi na to pytanie.

      • AngelFly

        Wojciech Bońkowski

        Przybyli winiarze różnego formatu z różnych stron kraju. Np: Pałac Mierzęcin odważył się przyjechać, pokazał dwa wina. Riesling był wg mojej oceny warty uwagi i wyróżnił się wśród innych win białych, za to czerwone wino, Rondo + Regent okazał się winem z winogron zbyt wcześniej zebranych z brakami w ustach i „zbyt” zielonym niuansem w nosie. Jednak brawo za konfrontacje i „trzy dni wyjęte z życiorysu”. Co mieliby w zamian? W przypadku faktycznej powtarzalności dobrej jakości win mieliby publiczne potwierdzenie przez specjalistów, które może zapewnić odbiorców, iż kupują wina nie bez przypadku i nie w odpowiedzi na nadmuchany marketing. Po co Adoria czy Srebrna góra miałaby brać udział w Konwencie? – a po co inni winiarze mieliby brać udział w Konwencie Polskich Winiarzy? Niestety środowisko jest bardzo podzielone nad czym boleje i sądzę, że tworzenie kolejnych podziałów na lepszych/gorszych, hobbystów/biznesmenów, itd nie wróży nic dobrego. Mam nadzieję na Konwent dla wszystkich w 2015 roku i kolejnych dopóki różnica w jakości reprezentowanych win nie będzie wyraźna – to wina powinny ewentualnie wymusić podział, a nie fakt czy ktoś ma 30 czy 1 hektar, albo ktoś ma zatrudnionego enologa, a inny nie ma, ktoś sprzedaje wina, a inny nie sprzedaje…

        • Wojciech Bońkowski

          AngelFly

          Owo „publiczne potwierdzenie przez specjalistów” przecież w ogóle nie dociera do odbiorców, bo Konwent odbywa się w sosie własnym. Powtarzam w każdym razie tylko jeden z argumentów od lat powtarzanych przez nieobecnych na Konwencie.

  • Zdjęcie profilowe Tadeusz Kwacz
    Zdjęcie profilowe Tadeusz Kwacz
    Gość konwentu

    Nie znam się, więc się wypowiem.
    77 winnic miało odwagę poddać się ocenie. Kilka największych zbyt wiele ryzykuje: niewiele można zyskać, wiele stracić.
    Szkoda, że nie było Srebrnej Góry, na pewno pomogliby w promocji polskiego wina. Noblesse oblige.