Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Enologa portret własny

Komentarze

Kilka dni temu zdałem sobie sprawę z kilku rzeczy, które u przeciętnego pijącego wino lub znawcy win nie występują: bycie enologiem jest zobowiązuje, bycie dyplomowanym enologiem jest jeszcze bardziej zobowiązujące.

Od 2008 roku produkuję komercyjne wina w Polsce – wypuściłem pięć roczników, szósty jest w drodze i za chwilę trafi do sprzedaży. Były one oceniane przez klientów, osoby pijące wino jak i krytyków winiarskich. Przez te pięć lat wypracowałem sobie pewną markę i starałem się trafić w gusta klientów. Wpuściłem kilkanaście podmiotów na rynek, od województwa zachodniopomorskiego po Podkarpacie. Nie słyszałem głosów krytyki, a wina oficjalnie produkowane z banderolą odbierane były „pozytywnie”. Kilkanaście z nich zdobyło medale, niektóre na międzynarodowych konkursach, nie zapominając o najmilszych nagrodach w Polsce. Miło było czytać pozytywne komentarze i recenzje. Robiłem to zawsze z myślą o polskim winiarstwie i z zamysłem łamania ich stereotypów.

Pracujący enolog.

Zastanawiałem się czasami po co, skąd siła do zmagania z papierologią, urzędasami i niesprzyjającymi warunkami pogodowymi. Nieprzespane noce, obawy przed mrozami, zimną Zośką, gradobiciem, niesprzyjającymi warunkami pogodowymi. Czy to jest mobilizujące, czy to napędza i daje siłę do pracy? W Stanach zarządzałem areałem 350 ha i miałem czas prawie na wszystko – na rozrywkę, kino, przyjaciół. Wiem, że mój głos dzisiaj podzieli wielu profesjonalnych winiarzy, bo wiedzą ile czasu zabiera im winnica i winiarnia, ile nerwów, bolączek, pytań na które nikt nie odpowiada i nieprzespanych nocy mają za sobą. Porównanie naszych, polskich win do tych z Chile, Argentyny, Francji, Hiszpanii i Włoch czasem powoduje u mnie załamanie rąk, ale też mobilizuje do cięższej pracy i budowy marki polskiego wina, a zwłaszcza jego stylu. Zrobiliśmy od 2008 roku więcej niż inni nowicjusze w tej branży, pojawiamy się i zaskakujemy profesorów winiarskich ze starego kontynentu, zaskakujemy Nowy Świat. Możemy osiągnąć więcej i być doceniani za jakość i wysiłek.

W maju do mojego zespołu dołączył kolejny enolog i swoją pracą wniósł nowy zapał oraz mobilizację do zespołu. Wywarł wpływ na napływ nowych pomysłów, zwiększył chęć osiągnięcia sukcesu. W sobotę obchodziliśmy Dzień Kobiet – warto o tym powiedzieć, docenić trud ich pracy. Są kobiety w polskim winiarstwie, o których wiemy, ale nie zawsze chcemy się do tego przyznać. Każdy dzisiaj zna Agnieszkę, ale jest jeszcze Barbara, Sabina, Bożena, Kinga, Monika, Katarzyna, Ewa, Anna, itd., które swoją codzienną pracą wnoszą wartość dodaną do polskiego winiarstwa. To one mobilizują winiarzy do pracy, to one pozwalają na realizację naszego męskiego ego. Są natchnieniem, inspiracją, mobilizacją – warto o tym wspomnieć, docenić, zatrzymać się na chwilę.

Agnieszka Wyrobek - Rousseau na tle winnicy Srebrna Góra. © Mariusz Kapczyński.

Prywatnie chyba mam najgorzej, bo na co dzień żyję z dyplomowanym enologiem i od niedawna zdałem sobie sprawę, że przy każdej okazji unikałem poddania ocenie swoich win najbliższej osobie. Tylko przy oficjalnych okazjach, w szerokim gremium moje wina poddawane były oceniam mojej żony. Tak jak prawdziwy szef kuchni nigdy nie przynosiłem pracy do domu. Zawsze było tyle innych, ciekawych win, tyle innych powodów i zawsze brakło okazji do otwarcia tej butelki. Może wynikało to z doskonałej znajomości tematu polskich win, a może z tego, że wśród super testerów to one, kobiety, stanowią większość populacji. Kiedy musiałem przygotować opis na kontretykietę z rocznika 2012, ostatniego wina z tego rocznika, to jej pomoc sprawiła, że mój wieczór był prostszy, łatwiejszy i udany, a gdy zasnęła ja usiadłem do tej wypowiedzi.

Wszystkim kobietom czytającym Winicjatywę składam trochę spóźnione, ale najserdeczniejsze życzenia w imieniu swoim, jak i męskiej części tworzącej tej portal. Odpowiedz na wiele moich pytań znalazłem na końcu tego wywodu, bo my, panowie, robimy to dla nich – dla naszych kobiet.

Komentarze

Musisz być zalogowany by móc opublikować post.

  • Grzegorz

    Waszą włożoną pracę wreszcie solidnie widać. Zaskakujecie konsumentów ogromnymi postępami z roku na rok. Zaskakujecie winiarski Świat faktem ,że winiarstwo w Europie nie kończy się ‚geograficznie’ na Morawach… Oby tak dalej !

  • Kobieta

    Nie wiem czy to były życzenia z okazji dnia kobiet czy autoreklama. A propos autoreklam enolog czy winiarz, który jest pewien swojej wartości nie musi w kółko powtarzać, że jest dyplomowany. O wartości winiarza nie tylko dyplomowanego świadczą jego wina a weryfikuje to rynek, a nie to, że się samemu tylko w to wierzy czy powiela sponsorowane artykuły na temat swoich produktów. Znam paru dyplomowanych enologów w Polsce, którzy się z tym nie obnoszą i tworzą doskonałe wina. Polska to nie Kalifornia i trochę się trzeba nauczyć jeszcze polskiego winiarstwa. Więcej pokory Panie Piotrze życzę z okazji 107 rocznicy buntu producentów wina :-)

    • Jacek

      Kobieta

      Nie wydaje mi się, żeby była to autoreklama. Facet napisał prawdę, zna swoją wartość, rynek zweryfikował (pozytywnie) jego dokonania i z pewnością zna się na polskim winiarstwie jak mało kto.

  • Arturccc

    Witam gratulacje za winnice podoba mi sie ta mysl produkcja wina w polsce ja wypuscilem na rynek wloski 14 rocznikow czy jestem enologiem czy winiarzem niema znaczenia wiekszosc zalezy od natury