Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Walentynki: krótki poradnik

Komentarze

Walentynkowy weekend czas zacząć. Ci, którzy wybierają się ze swoim partnerem na romantyczny spacer, niech najlepiej zakończą wieczór rozgrzewającym porto lub wręcz grappą, bo niedziela zapowiada się deszczowo. Prawdopodobnie lepiej będzie spędzić ten wieczór w klimatach domowych, pod wspólnym kocem, gotując spaghetti lub risotto.

Love is in the air... © Izabela Kamińska
Love is in the air… © Izabela Kamińska.

Jeśli Wasz partner lub partner in spe zaprosił Was na ten weekend do siebie, poniżej kilka prostych zasad dotboru wina do tej niezwykłej okazji:

Przypadek 1. Jesteś chłopakiem / mężczyzną, idziesz do koleżanki / dziewczyny / obłędnej sąsiadki, która zostawiła Ci liścik-zaproszenie w skrzynce na listy (tak, wiem, ta ostatnia sytuacja jest totalnie nierealna, ale w końcu są Walentynki, pomarzyć można)

Czytasz Winicjatywę, więc od razu masz fory i prawdopodobnie wiesz, że Carlo Rossi to nie jest najlepszy wybór. Chociaż… Na pierwszym spotkaniu pewnie lepiej się nie wychylać z gruzińskim winem pomarańczowym za 150 zł. Dziewczyna i tak się pewnie nie pozna, skrzywi na etykietę (bo nie zna), a kolor wina od razu Cię zdyskwalifikuje. Właściwie Carlo Rossi Chardonnay wydaje się całkiem bezpiecznym rozwiązaniem. Po pierwsze: bo chardonnay (wszyscy przecież lubią chardonnay, prawda?), po drugie markę na pewno będzie znała, więc zdobędziesz punkt, po trzecie – zostaną CI jeszcze w portfelu banknoty na bukiecik frezji.

Ale ale… Nie jesteś przecież Januszem ze Strzybnika. No i czytasz Winicjatywę. Zakładam też, że i dziewczyna, do której idziesz nie w ciemię bita i gust ma. Pewniakiem wydaje się nowozelandzkie sauvignon blanc. Wersja dla studenta: Greyrock z Biedronki. Wersja dla konesera: Greywacke Wild Sauvignon Blanc. Pomiędzy tymi dwiema opcjami cała masa aromatycznych butelek do dostania w sklepach specjalistycznych i supermarketach.

Przypadek 2. Jesteś dziewczyną / kobietą, zostałaś zaproszona na wieczór do kolegi / partnera / faceta dopiero co poznanego na tinderze.

Idziesz do niego, ale nie oszukujmy się, jesteś kobietą. I ja, i Ty dobrze wiemy, że tak naprawdę kupujesz wino dla siebie i już. Z drugiej strony, tym razem to Ty musisz za nie zapłacić, więc zastanówmy się, co będzie w tej sytuacji dla nas najlepsze. Wiadomo, najlepszy byłby szampan, ale z łososiowymi papierkami w portfelu krucho po styczniowych wyprzedażach. Na szczęście jest przecież hiszpańska cava, włoska franciacorta i francuskie crémant. I oczywiście nieśmiertelne prosecco.

Powiedzmy sobie szczerze: prosecco i cava to wybór dla leniwych. Idealne rozwiązanie na wieczór z informatykiem, który i tak nic nie ugotuje, kolegą z pracy z działu windykacji, przystojniakiem z tindera, o którym właściwie nic wiesz, poza tym, ze fajnie mu się koszulka na klacie opina. Z franciacortą idziesz do członka zarządu – pokażesz, że masz klasę i wiesz, co w winiarskiej trawie piszczy, a przy tym jesteś nietuzinkowa i tajemnicza. Crémant to wybór na kolację z biednym, lecz superprzystojnym i inteligentnym bibliotekarzem lub niewydanym jeszcze pisarzem. Wspólnie poguglujecie, co to właściwie jest i będzie o czym pogadać..

Szybkim przewodnikiem po winach musujących jest nasze bąbelkowe podsumowanie sylwestrowe. Walentynki to wszak taki mały Sylwester.

Bąbelki to zawsze dobry wybór! © Izabela Kamińska
Bąbelki to zawsze dobry wybór! © Izabela Kamińska.

Przypadek 3. Jesteś chłopakiem. Spędzasz wieczór u swojego chłopaka / kolegi, który wkrótce może być kimś więcej niż tylko kolegą.

Chyba wszyscy się zgodzimy, że uderzamy od razu w różowego szampana, prawda?

Jeśli Twój partner lubi  buty od Gucciego i nosi torebkę Louis Vuitton, to musi to być różowy Moët i już.

Jeśli jest miejskim drwalem i połowę pensji inwestuje w balsamy do brody z olejkiem z paczuli i drzewa sandałowego, zdecydowanie pójdź w różowego szampana od nieznanego producenta (koniecznie sklep specjalistyczny) lub bez zastanawiania się uderz w Kékfrankosa w wersji rosé od Bolykiego.

Uwaga, jeśli sytuacja będzie miała miejsce w Krakowie – wal na Lipową 6F i zakup gruzińskie wino pomarańczowe (patrz przypadek 1) – na pewno docenicie.

Walentynki w kolorze bursztynowym - dla odważnych. © Izabela Kamińska
Walentynki w kolorze bursztynowym – dla odważnych. © Izabela Kamińska.

Przypadek 4. Jesteś dziewczyną, idziesz do dziewczyny (swojej / nie swojej / przyszłej / byłej, ale wciąż żywisz nadzieję).

Rozwiązania są dwa: whisky lub amarone – tak donoszą moi informatorzy.

Jeśli obiekt Twoich westchnień jest dziennikarką dla portalu Queer.pl lub barmanką w popularnym klubie, kup porządną butelkę whisky i nie zastanawiaj się nad jutrem.

Jeśli obracacie się w branży gastronomicznej, ale bardziej kręci was jedzenie niż drinki, Amarone będzie dobrym rozwiązaniem. Na ten wieczór przyda się mocna, gęsta, atramentowa, soczysta czerwień. Alkohol Was nie przeraża, a odrobina włoskiej słodyczy przyda się w ten deszczowy wieczór. Amarone to strzał w dziesiątkę!

Amarone musi być! © Izabela Kamińska
Amarone musi być! © Izabela Kamińska.

Przypadek 5. Jesteś weganinem. Twój partner jest weganinem. Pomimo deszczu jedziesz do niej / do niego na rowerze.

Sprawa jest poważna i natury politycznej. Tu nie można wziąć byle czego. Pomocą polskim weganom służy na szczęście sieć sklepów Marks & Spencer (kochamy ich za to, że na kontretykietach umieszczają wszystkie przydatne informacje, między innymi o nieużywaniu przy klarowaniu jaj kurzych, żelatyny czy bydlęcej krwi) oraz importer Solvino-Bio, sprowadzający do nas sympatyczne wegańskie wina od Giola z Veneto. Do tego hummus z buraka, pasztet z fasoli, Anthony and the Johnsons w tle i wieczór zaliczymy do udanych.

Szczęśliwych Walentynek – bez względu na to, kim jesteście i z kim je spędzacie! Peace & Love!

Komentarze

  • To Ty gotujesz spaghetti pod kocem?!?!?

  • Piotras

    Idzie chłopak do chłopaka z butelką różowego Champagne a dziewczyna do dziewczyny z butelką whisky. Chyba świat staje na głowie ;). Zabrakło mi tylko w tych wariacjach jakiejś propozycji dla kombinacji w większym gronie, bo przecież mógłbym chcieć spędzić walentynkowy wieczór w towarzystwie bliskiej mi pary…

  • Iza się wypowie ale myślę że miks Amarone i Sauvignon Blanc byłby hitem w większym gronie.

  • Izabela Kamińska

    Zgadzam się. I koniecznie w wersji mangum.

  • Izabela Kamińska

    E tam staje zaraz na głowie.

  • Gerard

    Otóż to. A jakie wino dla randek osób transseksualnych typu Anna Grodzko?

  • klf

    Idź na inne forum buraku. A jak lubisz personalnie to się przedstaw, żeby wszyscy poznali twe imię.

  • JJWalczak

    1. Carlo Rossi – brrr. 2. Franciacorta – fajnie, ale tanio raczej nie będzie..

  • Kattunge Kerstin

    Franciacorta chyba z oświadczynami :) Walentynki stylem bardziej mi grają z Lambrusco

  • marian

    Może Gerard ma randkę z Panem Anną. Trochę tolerancji ;)

  • Strasznie niskobudżetowe te oświadczyny.

  • Krystian Iwanowski

    Dziś w radio mówiono o walentynkowym tygodniu, także przydałby się zestaw 7 win, a może nawet 14..

  • Kattunge Kerstin

    Póki nie ma dwójki dzieci, młodzi nie mają na dobrego szampana ;)

  • Piotras

    No trochę jednak na głowie ;) ale pisze jako facet z perspektywy mężczyzn, którym kobiety już dorównują prawie we wszystkim i my tego się trochę obawiamy. I na winach się znają (nie tylko różowych i słodkich) i whisky piją, ba przynoszą je sobie w prezencie … ;)