Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Port marzeń

Komentarze

Pamiętam tamten wyjazd dość dobrze, bo była to moja pierwsza wizyta w Barcelonie, zarazem pierwsza winna wyprawa. Niesiony bezwarunkową (wtedy) miłością do Prioratu odwiedziłem kilkunastu producentów, wprawiłem w konsternację Toniego Bru i skradłem spokój pewnej sędziwej damie. Wracając jednak do dumy Katalonii, to węszenie po wąskich uliczkach przyniosło mi wtedy ogromną nagrodę. La Palma i Santiago wydawali się niewidoczni dla turystów, taka lokalna oaza nieskalana obcymi. Santiago starał się bardzo pozbyć kłopotu w mojej osobie. Właściwie nie musiał dużo robić, wystarczyło iść w zaparte w kwestii komunikacji. Mimo wszystko pierwsza kolejka została polana, a z każdą kolejną wszystko wydawało się łatwiejsze. Na pierwszy rzut oka La Palma to było kłębowisko poustawianych bez ładu i składu butelek whisky i innych alkoholi. Obrośnięte kurzem, stojące na barze, na oknie czy na półkach butelki czekały na kogoś kto je dojrzy. Wybrane lądowały u Santiago, który w wielkim zeszycie odszukiwał ich cenę i szukał dla niej akceptacji. Proces ten miał w sobie coś mistycznego.

Druga z trzech wizyt, które tam złożyłem, przebiegała już w bardziej przyjacielskiej atmosferze. Porozumiewaliśmy się oczywiście na migi, ale przy okazji śląc sobie serdeczne uśmiechy. Wtedy spotkałem ją po raz pierwszy. Wiedziałem, że jest wyjątkowa, ale bardziej był to instynkt niż rzetelna wiedza. Port Ellen – dla wielu Port Marzeń. Whisky, o której się czyta, o której się pisze, ale którą rzadko można degustować. Port Ellen, Straight from the Cask, 24 Years Old, Burgundy Finish, Signatory, 1 z 425 butelek. Santiago chwilę podumał, długo szukał I oznajmił – 30 euro. Bez wątpienia to była najdroższa szklaneczka whisky jaką wypiłem w tamtych czasach. Na oko w butelce zostało niewiele więc otrzymałem całą jej zawartość. Myślę, że sporo więcej niż standardowe 50 ml, do tego w mocy 58,8%; resztę wieczoru znam z opowieści. Po tamtej przygodzie została mi pusta butelka (wtedy pierwszy raz wyszedłem z pustą butelką z baru) i uczucie radości na myśl o tamtym dniu. W 2014 La Palmy już nie było, być może nie było już samego Santiago.

© Maciej Wiczyński.
© Maciej Wiczyński.

Osiem lat później o Port Ellen wiem już wszystko, ale w moim kieliszku nigdy ponownie nie zagościła. Pewnie dlatego miałem wielkie oczekiwania, przystępując do zorganizowanej przez Whisky My Wife degustacji Diageo Special Releases 2015. Obecna na niej piętnasta oficjalna edycja Port Ellen miała dać odpowiedź na pytanie, jak to jest z tą legendą. Na ile moje wspomnienia tyczą się zawartości kieliszka, a na ile miejsca i ludzi. Nie wiem dlaczego, ale wypadła słabo; świat się nie zatrząsł, a po sali przemknął jęk zawodu. Podejrzewam, że twardo trzymała nas na ziemi cena – ok. 12 tys. zł za butelkę. To już bez wątpienia kwota z innej galaktyki; 30 euro mogłem jeszcze skądś pożyczyć. W cieniu głównego bohatera wieczoru narodził się inny, ale o nim i o szwajcarskiej whisky następnym razem.

© Maciej Wiczyński.
© Maciej Wiczyński.

Old Pulteney 12 Years Old

Wspomniana przy okazji Świąt Bożego Narodzenia destylarnia Old Pulteney od blisko 20 lat ma w swojej ofercie whisky 12-letnią. Duże zainteresowanie tą edycją sprawia, że mimo debiutów kolejnych NAS-ów nazywanych na cześć kutrów rybackich czy latarni morskich producent nie ma w planach jej wycofania z rynku. Niezmiernie mnie to cieszy i zwalnia z poczynienia większych zapasów. Warto zwrócić uwagę na kształt butelki Old Pulteneya, który bez wątpienia ma wpływ na zainteresowania nim. Ofertę destylarni dopełniają whisky w wieku 17, 21 i 35 lat.

nos: wanilia, migdały, orzechy, karmel

usta: słodkie, owocowe ze słonym akcentem

finisz: delikatny, umiarkowany

Whisky dostępna w sklepach stacjonarnych i internetowych od 159 zł: Morze WinaSalon Win.

W degustacji Diageo Special Releases uczestniczyłem na koszt własny.

Komentarze

  • Krystian Iwanowski

    Po pierwsze wątpię żeby Pan wiedział o Port Ellen wszystko, wątpię żeby Pan wiedział cokolwiek prócz paru frazesów. Co do wspomnianej degustacji u Santiago, to bardzo wątpię żeby jakaś resztka na dnie butelki wietrzejąca od nie wiadomo jak długiego czasu była warta cokolwiek, a już na pewno nie była reprezentatywna dla PE. Pominę brak opisu samej whisky. Notka końcowa jest tak sucha że aż trzeszczy, bogatsze opisy spotkać można w sklepach internetowych. W ogóle wszystkie artykuły dotyczące whisky na WI są od czapy, jakby pisane na kolanie przez licealistę. Bez urazy.

  • Autorzy piszący na Winicjatywie faktycznie nie wiedzą wszystkiego. Jak to dobrze, że czytelnicy owszem.

  • Krystian Iwanowski

    Źle mnie Pan zrozumiał czytelnik nie wie wszystkiego, autor jak się zdaje
    owszem.

  • Marcin Likowski

    Wiem, że jest wiele miejsc w sieci gdzie informacje są dokładniejsze, a notki bardziej wyczerpujące. Jednak przypominam, że Winicjatywa zajmuje się winem, a gdzieś pomiędzy kolejnymi białymi i czerwonymi pojawia się kilka zdań o whisky. W tej konwencji forma i treść wydają się jak najbardziej na miejscu.

  • Krystian Iwanowski

    Być może jest tak jak Pan pisze.

  • Marcin Frankowski

    Panowie, to portal o winie, więc przy winie radzę pozostać. Róbcie to, na czym się znacie.
    A P. Bońkowski jak zwykle „błyskotliwie” broni kolegów… ciekawe jak obroni zdanie „Osiem lat później o Port Ellen wiem już wszystko, ale w moim kieliszku nigdy ponownie nie zagościła”?

  • victor creed

    Wino i whisky jest OK. Piwo jest dla plebsu.

  • Bohdan Palowski

    Pomijając merytoryczne poniższe, Port Ellen tchnie jakąś tajemnicą. Mowie to jako laik, bo whisky zgłebiam sobie od niedawna, ale ta etykieta od razu mnie przeniosla gdzieś wyżej. Jest wiele i drozszych i starszych i ghost destileries, ale ta jedyna …och …nie wiem. czasem lepiej nie wiedzieć… i tęsknić … ja za przedrewolucyjnymi havanami . a może kiedyś .