Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Dla tych, co się golą

Komentarze

My tu w wąskim gronie o winie, a tu cichcem, jakby nigdy nic, tematyka winiarska rozlewa się coraz obficiej po polskiej literaturze. Na dzisiejszy poranek dla tych, co się golą, proponuję lekturę wiersza bardzo ciekawego poety Kacpra Płusy z debiutanckiego tomiku „Ze skraja i ze światła” (wyd. Kwadratura 2012).

Pędzel w pudełku po porto? © Gaselin.se.

fermentacja

wyobraziłem sobie, że twoja twarz ma kształt jabłka jak grzech
i dojrzewa we mnie pod powierzchnią
skóry. obudziłem się. dotknąłem świeżego zarostu.

policzek i metal nad umywalką były nauką odchodzenia
w tworzywo. krew gęsta jak moszcz to ślad
kontaktu z ostrzem, spływa, kropla po kropli, barwi wodę.

nad rozlanym winem lepsze niż płacz jest milczenie.
chodzi przecież jedynie
o wyrabianie smaku, zgodę na gorycz.

I jeszcze fragment wiersza „tren dla żarówek stuwatowych”, który zaczyna się od strofy:

obrazy jak wina fermentują w ciemni. przetworzone, skruszone
w hologram. nocą rozrastają się na skórze skwerów w domy
i latarnie – cięcia i stany zapalne.

Komentarze

  • Jeremi

    Panie Marku,

    przed dziesięcioma
    minutami pierwszy raz po wielu tygodniach ogoliłem się, robiąc sobie zresztą
    przerwę w czytaniu „Książki twarzy” (po raz trzeci..) Wpis ten
    odczytany przed chwilą, w tym wyjątkowych dla mnie okolicznościach obcowania z
    Pana literaturą – absolutnie wyjątkową i bliską na wskroś memu sercu – wydał mi
    się małym darem Niebios w studiowaniu Pana słów. Fakt czytania „Pana”
    po drugiej stronie globu, w Hong Kongu podsyca we mnie jedynie wyjątkowość
    zdarzeń i słów w czeluściach azjatyckiej nocy. Teraz pozostaje mi jedynie
    wybrać właściwy ubiór na gładką już twarz… Nasomatto Black Afgano czy moje
    ostatnie odkrycie zakupione dwie godziny przed wylotem do Azji, a mianowicie
    Parfum d’ Empire Wazamba, a następnie wrócić do lektury w pierwszej kolejności
    Anioła w Wiedniu.
    Tylko wina brak.

    Serdecznie Pana pozdrawiam.

  • Marek Bieńczyk

    Panie Jeremi,
    pięknie dziękuję, może mi Pan powiedzieć, jak pachnie Parfum d’Emprie Wazamba, własnie szukam czegoś nowego. Najserdeczniej Pana pozdrawiam MB

  • Grzegorz

    Troszkę się ‚wetnę’ w niemalże prywatną rozmowę ,ale…chciałbym ewentualnie pomóc ,gdyby Jeremi się nie odezwał lub odezwał po czasie ,a zakup nowości bardzo już Pana naglił :) ..
    Wazamba to zapach specyficzny…kadzidełkowo-balsamiczno-korzenno-żywiczny…Trochę słodkawo-ciężki. Ale bardzo trwały…Musiałby Pan unikać go już nawet dzień przed zaplanowaną degustacją :)
    Wg mnie jest raczej na jesień niż na budzącą się wiosnę..
    Aha…i jeszcze coś istotnego – choć to zapach z serii unisex ,to zdecydowanie częściej wybierany jest przez kobiety niż mężczyzn.
    Wymieniony w komentarzu Black Afgano też do łatwych nie nalezy… WIdać Jeremi gustuje w takich klimatach.

  • Jeremi

    Witam ponownie Panie Marku, poniżej podsyłam opis zapachu, który zresztą niezmiernie mi się podoba, choć w praktyce widzę podobieństwo do opisów wina, bez spróbowania…

    „aromatyczny sosnowy gaj, gdzie wibruje tajemnicze sacrum
    WAZAMBA przywołuje sakralny wymiar wewnętrznej wędrówki, obecnej we wszystkich wielkich kulturach. Przenikliwy odbiór somalijskiego kadzidła, kenijskiej mirry, etiopskiego opoponaksu, indyjskiego drzewa sandałowego i marokańskiego cyprysa przypomina rytuały wielkich cywilizacji: nuty, które są zaproszeniem do odkrycia ścieżki ponad czasem… do pojednania z samym sobą.

    Głęboki i przenikliwy zapach
    WAZAMBA ujawnia swoją tajemniczość już od pierwszych pełnych mocy nut, wraz z wybuchem kadzidła. Pogłębione aldehydami kadzidło otwiera olśniewające drzwi, zapowiadające podróż w nasze sekretne wnętrze…
    Kadzidło, filar kompozycji czyni zapach coraz bardziej i bardziej przenikliwym. Najznamienitsze pochodzi z Arabii, kraju Szeby, i jest emblematycznym składnikiem ofiarowanym bogom. Zapach WAZAMBA wziął swoją nazwę z instrumentu muzycznego, sistrum używanego w czasie rytuałów w zachodniej Afryce. Jego ciężki dźwięk, pełny i głęboki towarzyszył afrykańskim ceremoniom inicjacyjnym. WAZAMBA rezonuje poważnymi niskimi nutami na czele z mirrą, opoponaksem i kadzidłem.

    Perfumy o enigmatycznym, skomplikowanym uroku
    Sekretne lasy WAZAMBY, sceny ceremonii i rytuałów przejścia, aby odkryć najbardziej przenikliwe aspekty samego siebie… cyprys, uznawany za drzewo wewnętrznej alchemii, wydziela zielone nuty ziemi. Drogie Arabom drzewo o wyjątkowo długim życiu, zaprasza do zejścia w głąb i pozbycia się tego co fałszywe, umożliwiając wzniesienie myśli ku niebu. WAZAMBA jest jak przemiana ukazująca złotą głębię w nas samych…
    Drzewo sandałowe wydziela słodkie kremowe nuty. Jego zapach przywołuje intensywność świata Indii, gdzie okadzenie jest uznawane za oczyszczenie umysłu i sprzyjanie medytacji.

    Żywiczne i owocowe perfumy o trwałym strumieniu
    WAZAMBĘ oplatają lukrecjowe nuty mirry, owocowe ciepło balsamu z jodły, dotyk jabłka, symbolicznie zakazanego owocu, ekstraktów współgrających z kadzidłem i opoponakasem. Jego złożona twarz ujawnia żywiczne nuty i głębię zapachu ambry, pozostającej w harmonii z czystkiem (labdanum).

    WAZAMBA, podróż w głąb…”

    Rzeczywiście jest w nim zawarta jakaś intrygująca tajemnica. Początkowo nuta głowy przywołuje wrażenie tańca wibrujących orientalnych składników. Jest ich wiele. Jest to zapach intensywny i chyba wyraz „głęboki” dość właściwie go określa. Osobiście od pierwsze nuty czuję w nim zapach koniaku, mocny i gęsty. Woń ta utrzymuje się aż do końca. Do tego w bazie intensywne kadzidła. Nie ukrywam, że kadzidła od zawsze pociągały mnie w pachnidłach. Jest to zapach trudny i jak dla mnie, nie na każdą okazję. W moim odczuciu wydaje się być świetnym towarzyszem w zimowym wyjściu do opery. Kadzidła i właśnie nuta koniaku skłoniła mnie do jego zakupu. Przypomina trochę zapach Histoires De Parfums 1740 Markiz De Sade (polecam, bardzo) – choć jego stawiam zawsze na piedestale koniakowych pachnideł. To dla mnie kwintesencja dandyzmu i dekadencji. Tak właśnie poczytuję zapach przechadzającego się nocą po Paryżu Markiza De Sade. Jeżeli lubi Pan kadzidła w wydaniu kościelnym to bardzo ciekawym,bogatym zapachem jest Oliver Durbano Black Tourmaline. Choć początkowo mnie odrzucił,ale po paru godzinach na skórze wiedziałem,ze to jest to. Przyznam,że przedstawione propozycje nie są chyba zapachami uniwersalnymi, dobrymi, zawsze i wszędzie,ale czy takie istnieją i czy takich rzeczywiście szukamy? Dodam jeszcze serię olejków Amouage -występują bodajże w czterech rodzajach (historia marki też nadaje im szlachetności).Nie pamiętam nazw, jeden z nich naprawdę zwala na kolana (cena niestety też). Zastanawiałem się czy te olejki to jeszcze produkt czy już niezależna instytucja. Małe suwerenne Państwo w przestrzeni wokół mnie. Proszę wybaczyć obszerny post, ale trudno taką materię opisać w paru zdaniach, a w zasadzie w ogóle opisać.. Z przyjemnością służę pomocą, propozycjami przy ewentualnym wyborze, jeżeli ma Pan tylko ochotę podzielić się swoimi „wymaganiami”.

    Proszę wybaczyć mój brak bezinteresowności, ale czy zechciałby Pan polecić mi jakieś czerwone wytrawne wino w granicach (50-70 zł). Wspomnę, że Primitivo di Manduria jest obecnie winem, które dalece szanuję. Nie stawiam żadnych wymogów kontynentalnych. Pozostanę wdzięczny za tą drobną przysługę.

    Serdecznie pozdrawiam

    Jeremi

  • Marek Bieńczyk

    Dziękuję obu Panom za świetne opisy, od razu chce się pić, pardon, wąchać i wkraczać „do sekretnego wnętrza”. Będę próbował wszystkei te rzeczy, Panie Jeremi, przenoszę Pana z Mandurii na Północ:Domaine des Roches Neuves, Saumur-Champigny, importowane przez wina pl, a jeśli obszaje Pan przy Południu, to Olleiux-Romanis, Corbieres, importowane przez Mielżyńskiego, albo Domaine Sarda-Mallet, Rousillon w Deliwina. Producenci są znani, pewnie w Hong-Kongu też ich można znaleźć. Może Pan dla nas napisze, jak tam jest z winem, w tym Hong-Kongu. Serdecznosci

  • Jeremi

    Dziękuję bardzo za propozycje win. Hong Kong jest bardzo bogaty w ofertach wina. Po pierwsze jest wielką metropolią z korzeniami kolonialnymi i czuć tu przepływ europejskiej energii. Wszelkie towary „luksusowe” są tu szeroko dostępne. Od najlepszych kaw po wina, choć ceny niestety nasuwają refleksję, iż azjatycka mentalność dorzuca sowitą cenę extra za produkty z starego kontynentu, wyższą niż można byłby się spodziewać ze względu na wielkość metropolii. W modnych klubach azjaci pijają, że tak to nazwę „na bogato”, jakby trochę zatracając sam sens picia. Ich osobista etykieta nie pasuje do etykiety na butelce. Do zeszłotygodniowej kolacji dołączyło do stolika pare butelek (7-8) Don Perignon 2003, choć okoliczności ku temu większej nie było..Cena za butelkę w klubie powalająca..Coś raziło w tym spektaklu.. Postaram się w przyszłym tygodniu opisać wino typowo chińskie, a widać, że coś w tej materii drgnęło w ich rodzimym przemyśle. Panie Marku, opis wina wrzucić, w komentarz, choć on raczej niezbyt będzie pasował do tematyki golenia?! Nie za bardzo potrafię się jeszcze poruszać po portalu, zechce Pan podać gdzie można takowy opis umieścić,

    dziękuję i pozdrawiam

    Jeremi

  • Anonim

    Szanowny Panie Jeremi,
    bardzo proszę o kontakt mailowy w sprawie Pańskiego tekstu: mw@winicjatywa.pl.
    Pzdr,
    Marta Wrześniewska,
    redaktor prowadząca portalu Winicjatywa.pl

  • Jeremi

    Szanowna Pani Marto,
    po degustacji z przyjemnością podeślę tekst na wskazany adres mail’owy,
    serdecznie pozdrawiam,
    Jeremi