Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Co NAS czeka tej jesieni?

Komentarze

„…Uciec pociągiem od jesieni…” od wszelkiej maści Non Age Statement whisky. Przynajmniej w marzeniach taki mógłbym mieć plan. Rzeczywistość jest zgoła inna – pełna butelek whisky bez podanego wieku, bardziej przemysłowa niż rzemieślnicza.

Nigdy jeszcze popyt na whisky nie był tak wysoki. Rzesza miłośników bursztynowego napoju rośnie z każdym dniem, a wypijane przez nich hektolitry ogołacają szkockie piwnice. W efekcie starych destylatów pozostało jak na lekarstwo, a przecież cos sprzedawać trzeba.

Dlatego producenci sprzedają coraz młodsze whisky za coraz większe pieniądze. Prześcigają się przy tym w wyszukanych nazwach. Trudno powiedzieć, kto dał sygnał do ataku, ale w mojej pamięci utkwił moment, kiedy odmłodniał Johnnie Walker Gold, stracił na etykiecie kultowe dla wielu „18 Years Old”. Koncern Diageo idąc za ciosem stworzył też whisky Johnnie Walker Double Black, która różni się od klasycznego, 12-letniego Blacka brakiem oznaczenia wieku i (to podobno ważne) „wyrazistszym smakiem”. W międzyczasie jedna z najsłynniejszych szkockich marek – Macallan – zaprezentowała linię 1824, jak można się domyśleć – też w konwencji NAS.

Whisky-Johnnie-Walker-Double-Black-Logo

Zasadnicze pytanie brzmi, czy w nowe edycje są gorsze od swoich poprzedniczek. Czy producenci w pełni świadomie leją nam do kieliszków coraz słabszą whisky w celu wzbogacenia się, a my akceptujemy tę zmianę bez protestów? Czy może robią tak z konieczności i nie mają innego wyjścia? W dużej mierze to ostatnie, taki mamy chwilowo klimat. Jedyne co nam pozostaje, to dokładniej przyglądać się zawartości dostępnych butelek.

Alkohol po pierwsze powinien smakować. Po co zmuszać się do picia czegoś, co nam nie smakuje? Można wysnuć wniosek, że skoro sprzedają się kolejne butelki nowych edycji, to znaczy, że smakują. Trzeba tylko wziąć poprawkę na wspomniany wcześniej gigantyczny popyt, który może maskować wiele, bardzo wiele niedociągnięć. Niemniej z przyjemnością sięgam po niektóre edycje Highland Park, The Glenlivet Founders Reserve czy Macmyra Brukswhisky (tak, Szwecja!) o nieokreślonym wieku. Tak samo nie pogardzę Bruichladdich Islay Barley 5 Years Old czy 3–7-letnimi Kilkerranami od rodziny Mitchell, właścicieli opisywanej przeze mnie destylarni Springbank. Liczy się wyłącznie smak, więc być może nie warto uciekać od tej jesieni.

Scapa Skiren

Inne przykłady zachodzących zmian z kilku ostatnich miesięcy to destylarnia Yamazaki, zdobywca tytułu whisky roku według Jima Murraya. Obecnie jedyną powszechnie dostępną edycją ich trunku jest Distiller’s Reserve, a jeszcze nie dawno była to wersja 12-letnia. Drugi najstarszy producent japońskiej whisky Nikka kilka tygodni temu potwierdził plotki o drastycznej zmianie oferty. Dotychczasowe 14 edycji pochodzących z dwóch należących do koncernu destylarni zostanie zastąpionych zaledwie czterema etykietami. Na jesieni zadebiutuje Scapa Skiren, następca znakomitej wersji 16-letniej. I obawiam się, że to nie koniec nowości. Dlatego namawiam do zakupów i odstawiania butelek na półkę. Dla siebie, dla dzieci, dla przyjemności posiadania czegoś unikatowego.

Komentarze

  • Bohdan Palowski

    A tak po prawdzie łatwiej odmłodnić wersje blended od single malt. Wielość daje większe możliwosci. Dzieki temu też, teraz improwizuję, 12 letni blend wcale nie musi być tym samym, co 20 lat temu…