Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

#Ludzie: Łukasz Bielarz

Komentarze
© Archiwum prywatne.

Łukasz Bielarz

Magister ekonomii, doświadczenia z winem nabierał przez wiele lat w krakowskich restauracjach Wentzl, Pałac Bonerowski i Cyrano de BergeracOd 5 lat pracuje u najlepszego importera win włoskich Vini e Affini.

Dlaczego wino?

Dla fantazji. „Wino czyni ubogiego bogatym w fantazje, a bogatego biednym w rzeczywistość.” (Platon)

Mój ulubiony region winiarski to…

Piemont – byłem, zobaczyłem, spróbowałem, pokochałem.

Gdy myślę o reinkarnacji, to jestem szczepem…

Montepulciano – lubi beczkę, kadź i każdy klimat. Prosty, wiejski szczep, z którego powstają genialne wina.

Na co dzień piję wino… 

…  w cenie promocyjnej ze sklepu za rogiem, z kimś kogo lubię.

Wino, które zmieniło moje życie…

Merlot/Cabernet Franc z D.O. Penedes. To był mój początek przygody z winem, pierwsza butelka otworzona w Restauracji Wentzl dla Sławomira Mrożka.

Najwięcej wydałem na butelkę…

300 zł – dla przyjaciela.

Wino i jedzenie – warto łączyć?

Oczywiście! Kocham wino i kocham jeść – warto te miłości łączyć!

Najtrudniejsze w winie jest…

Powiedzieć stop… przyjemności.

Butelka, o której marzę…

Nie powiem, bo się nie spełni.

Ludzie piszący o winie nadużywają słowa…

Janicki, Nowicki, Bońkowski…

Przyszłość wina to…

Eco, eco, wszystko eco.

Komentarze

  • Łukasz, fajny chłopak lues bluz, krótko i w temacie, ale ten dział przyprawia mnie o gromki śmiech… :)

  • Ludzie wina… A jakie jest kryterium tego jakże zaszczytnego tytułu? Bo ja znam samych „ludzi wina” – może się mylę, ale póki co, to żadnego z nich, nie licząc Łukasza jakoś nie widzę… No, ale ja tak skrupulatnie nie monitoruję wszystkiego jak Wy, bo mam jeszcze życie – prywatne, czasem aż do przesady :) Dlatego klepię słodką biedę – Vive le Rock!

  • Anonim

    Ludzie wina to Ci, którzy w jakiś sposób są związani z branżą winiarską w Polsce – dziennikarze, winiarze, importerzy, pracownicy sklepów winiarskich, itp

  • wein – r

    A Pan Mazurek? W jaki sposób związany jest z branżą?

  • Malbec

    Pan Mazurek jest dziennikarzem, pisze bardzo ciekawie o winie i z przyjemnością się go czyta.
    @Pawle Ty też prędzej czy później znajdziesz się za pewne w tym zaszczytnym gronie ;)

  • wein – r

    @Malbec. Nie chcę być niegrzeczny ale oprócz dwóch niezaprzeczalnych faktów i osobistego odczucia, nie wniósł Pan nic do tematu moich pytań do Marty. Obawiam się, że nie do końca je Pan zrozumiał.

    Czy Pan Robert Mazurek jest dziennikarzem zajmującym się winem (wykwit redaktorów winiarskich w polskim świecie okołowinnym może usprawiedliwiać Pańskie skojarzenie)? Sam Pan Robert Mazurek, jak zrozumiałem ze wstępu do „wywiadu”, do tej części branży nie chce być zaliczany.

    Pisze ciekawie o winie wielu, nikt jednak oprócz Pana Roberta Mazurka w TYM czasopiśmie (od 2013?). Nie wszyscy je czytają, choć znam takich, którzy kupują TO czasopismo dla samych tekstów Pana Roberta Mazurka. Ale o czym to świadczy? Nie bardzo rozumiem w kontekście pytań do Marty.

    Ja mam wielką przyjemność czytać/słuchać opinii kilku bardzo dobrych znawców tematu (tego który mnie interesuje) i, za przeproszeniem, teksty Pana Roberta Mazurka nie są dla mnie niczym nowym i odkrywczym.

    Co łączy działalność Pana Roberta Mazurka z branżą winiarską w Polsce?
    Ja nadal nie wiem.

    Więc jeśli zabiera już Pan głos, w tak trudnym temacie, proszę o więcej merytoryki.

    Pozdrawiam.

    wein-r

  • Drogi Wein-rze, Robert Mazurek jest zdaje się jedyną osobą aktualnie piszącą o winie w drukowanym tygodniku. Wydawałoby się, że tautologicznie czyni to z niego „Człowieka wina w Polsce”. Co tutaj jeszcze jest do uzasadniania?

  • wein – r

    Nie przypomionam sobie prośby o uzasadnienie czegokolwiek. Sprawa bytności Pana Roberta Mazurka w rubryce #Ludzie średnio mnie zajmuje.

  • sprostowanie: Ludwik Lewin też pisze w drukowanym tygodniku i moim zdaniem o niebo lepiej

  • Witol

    Ożesz, ale wiocha. Droga Winicjatywo, zrób dział „kwasy”, tam może panowie (na szczęście honor pań obroniony) będą wylewać i wychylać swoje anse. Nie podoba się – nie czytaj. Przeczytałeś, ale się nie spodobało – naucz się rozpoznawać treść po tytule, nazwisku, kroju pisma. Jesteś w gościach – nie pluj na podłogę, inni mogą się ubrudzić.
    PS. Uwaga o panu Lewinie słuszna – że pisze, bo że lepiej to na pewno nie. Niestety oba tygodniki mają poziom uwłaczający inteligencji gimbazy, więc pana Mazurka czyta (przez grzeczność) pan B., a pana Lewina pan mś.

  • Baca

    To żeś Pan dał naukę. „Nie pluj na podłogę”, a sam Pan za przeproszeniem „nas..ł”…
    Dlaczego Pan obraża innych, bo czytają jakiś tygodnik? A co Pan czyta? „Fakty i mity”..? Tam Pan zamów sobie rubrykę o winie…
    Co do felietonów o winie to Pan Mazurek ma lżejsze pióro i lepiej się go czyta, jednak przesadza z „krypciochą”…

  • Tautologicznie nie logicznie, za dużo czasu spędzacie w literkach, a nie na krytym basenie odchlorowanego wolną przestrzenią chmurek i pagórków. Winooo, to napój kochanków i artystów na wygnaniu, nie zaksięgowany zbiór porównań bez końca, jak Uwolnić Orkę. ;P

    Wojtek, przewietrz ten akademik, i wpuść parę Muz :) Będzie fajnie, zobaczysz. To, kiedy pijemy pod Kopcem Kościuszki? C’mon!!!

  • Kapuję, i wszystko w temacie, ja czuję się spokrewniony z Biesem w otchłani, zanotowanym przez niejakiego Baudelaire’a, w porozumieniu z płytką chodnikową i wolnością poetycką wg Truffaut. Potem jakoś to filtruję, i wychodzę z kieliszkiem na przekór wszystkiemu ;) Bywa fajnie. Tak jak dziś, promień słońca omal mnie nie powalił na łopatki w obliczu Piękna! Tak, jak widziałem zbocza Condrieu, w marcowe, szare, niedojrzałe popołudnie. Dobra, już się nie wybielam ;)