Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Polka 2015

Komentarze

Polka Czerwone 2015

Winnica Srebrna Góra Polka

Winiarskie internety rozgrzały się w piątek do czerwoności. Sensacja! Lidl wrzucił na półki polskie wino. To pierwsze krajowe wino dostępne w tak szerokiej dystrybucji – choć nie pierwszy flirt polskich winiarzy z marketami. Winnica Zbrodzice była już dostępna w Żabce, Chodorowa w Piotrze i Pawle, a specjalna etykieta z Winnicy Płochockich – Sudomir – jest od ponad roku sprzedawana na regałach Faktorii Win.

Akcja Lidla będzie jednak miała większy zasięg, bo jest mistrzowsko przygotowana pod względem marketingu. Na potrzeby Lidla (choć przedstawiciel winnicy przekonywał obecnych na degustacji prasowej, że najpierw było jajko, czyli gotowe wino, a dopiero potem kura, czyli dystrybutor) powstały trzy specjalne partie wina w trzech kolorach, atrakcyjne etykiety oraz chwytliwa nazwa – marka „Polka”. Ma ona nawiązywać do faktu, że większość wina w Polsce kupują kobiety. (To oczywiste, wszak większość wszelkich zakupów spożywczych robią kobiety). Nasze drogie konsumentki mają się więc jakoś rozpoznać w tych pstrokatych naklejkach w motywy roślinno-kwiatowe. Niech tak będzie, dla mnie to lepszy „branding” i „identyfikacja wizualna” niż wino z koalą albo jakimś struśkiem.

W dodatku trio win dostępnych od zeszłego tygodnia w Lidlu wypada naprawdę całkiem nieźle. Najmniej podeszło mi w sumie Białe 2015 z uwagi na zbyt mocne nuty proszku do prania i hybrydowego smutku. W smaku jest to jednak wino dobrze wypichcone, czyste i miękkie, choć „nordycka kwasowość” ugryzie co wrażliwszych (♥♥).

Polka Różowa 2015 wypada chyba najlepiej z całej trójki – ma bardzo ładne nuty poziomek i landrynki, jest lekko półwytrawna – akurat na tyle, by przykryć kwas. Naprawdę smaczne, zmysłowe wino (♥♥♡+).

Czerwone dostępne jest w Lidlu w dwóch rocznikach, więc uwaga! 2015 jest soczysty, z podkreśloną strukturą, ale nieco pusty w środku, przeszkadzają nieułożone, gorzkie garbniki (♥♥♡). Natomiast rocznik 2014 wypada zdecydowanie lepiej, jest łagodniejszy, łatwiejszy w piciu, z bardzo dobrym owocem spod znaku Cabernetowej papryki. Udane! ♥♥♥

Wszystkie Polki kosztują 29,99 zł – cena zawiera jakąś tam „taksę patriotyczną”, ale w sumie wobec jakości jest uzasadniona. Wina są już dostępne w sklepach Lidl w całym kraju.

Źródło win: próbowane na degustacji prasowej.

Komentarze

  • Jakub

    Z jakich hybryd zrobiono te wina?

  • Tak jak na kartach katalogowych powyżej – białe z Johannitera, Solarisa i Hibernala, różowe z Cabernet Cortis i Zweigelta, czerwone – Regent, Rondo i Acolon.

  • GrzegorzC

    Off-topic. Gdzie się podział artykuł o Rieslingu Lowensteina?

  • Dostaliśmy info, że nie jest już dostępne w sprzedaży, ma być pod koniec tygodnia i wtedy opublikujemy tekst.

  • Jan

    Na kupionej właśnie Polce 2014 na kontrze jest tylko Regent

  • Możliwe. Zresztą sprzedawanie dwóch roczników tego samego wina w Lidlu jest trochę dziwne i mylące.

  • GrzegorzC

    Dzięki za info, bo już się wybierałem do Żużu. ;-)

  • GrzegorzC

    A’propos mistrzowskiego przygotowana pod względem marketingu. ;-)

    Promocja polskich win w Lidlu Warszawa Międzylesie.

    Brawo Wy (Lidl). :-)

    https://uploads.disquscdn.com/images/f1abd6466653cf65e77e12366fd07097cb4b7152a3c116d07961573997e14b01.jpg

    Szóstka z plusem za ekspozycję i zainteresowanie klienta. Każdy zainteresowany bez problemu je znajdzie. Widać, że Lidl bardzo stawia na pierwsze w swojej ofercie polskie wina. :-)

  • to prawda, na pewno da się to lepiej zrobić.

  • Kto tutaj zaczepia koalę? Hę?

  • Sławomir Hapak

    Ojej, widzę że skala ocen się rozwija.
    Jak przetłumaczyć na polski „♥♥♡+”?
    Nieomal-prawie-że-trzy?

  • kielon

    2,75

  • Zwłaszcza sprzedawanie ich niekonsekwentnie – bo nie wszędzie trafiły oba roczniki.

  • Krzysztof Majer

    Sprzedawanie wina z dwóch roczników wynika z tego, że w jednym roczniku nie było wystarczająco dużo wina. Trzeba pamiętać o skali działania Lidla. Dlatego są dwa roczniki.

  • Pan ma jakąś konkretną wiedzę na ten temat czy tak sobie gdyba?
    –Jaka jest ta „skala działania” tj. ile butelek Lidl zamówił?
    –Dlaczego skala działania dla czerwonej Polki jest za duża, a dla różowej w sam raz (jest tylko jeden rocznik)?

  • Krzysztof Majer

    Proponuję zapytać w winnicy, ale coś mi się wydaje, że wina różowego sprzedaje się dużo mniej niż czerwonego i wystarczy wina z jednego rocznika. Czy takie proste fakty muszę Panu tłumaczyć? Wystarczy pomyśleć. Jak się nie myśli, to trzeba pytać u źródła, a nie dziwić się. Mógł Pan zapytać Michała Jancika. Pewnie by Panu odpowiedział na te pytania.

  • Ja spytałem i znam odpowiedź, ale ciekaw jestem czy Pan ją zna, czy tylko po prostu zabiera Pan głos, żeby zabrać?

  • Krzysztof Majer

    To jak Pan zna, to co się Pan dziwi? Jak się Pan nadal dziwi, to trzeba
    się lepiej dopytać. Może Pan nie zrozumiał odpowiedzi? Mnie to nie
    dziwi. A wie Pan, dlaczego są dwa Rieslingi Grand Cru? Z tego samego
    powodu. Nie będzie w każdym Lidlu dwóch Rieslingów Grand Cru.
    Przynajmniej temu już Pan nie musi się dziwić.

  • Bo powód dwóch roczników Polki jest dokładnie odwrotny niż się Panu wydaje – Srebrna Góra w roczniku 2014 zrobiła za dużo czerwonego wina i teraz z radością zapasy dała do Lidla.

  • Jowita

    Marketingowcy Lidla pewnie maja inna opinię, ale mi nazwa wina kojarzy sie z czeskim tańcem. Tez ktos tak ma jak ja?

  • Krzysztof Majer

    Sam Pan odpowiedział na swoje pytanie. Nie było tyle wina w roczniku
    2014, dlatego musieli dołożyć wina z rocznika 2015. Niby te same dane, a
    wnioski odwrotne. Gdyby mieli aż tak dużo wina w roczniku 2014 (jak Pan
    sugeruje) to byłby tylko rocznik 2014. Jest lepszy. Nawet według Pana.
    Patrz recenzja powyżej. 2015 jest jeszcze zbyt młody. Czy producent
    wypuszczałby na rynek zbyt młody rocznik, gdyby miał dostatecznie dużo
    wina z rocznika 2014? Nie. Bo wino z rocznika 2015 może część klientów
    zrazić do Polki. To są dosyć oczywiste wnioski z tych danych, które Panu
    udostępniono. Tak postępują wszyscy producenci. Natomiast to, że wina w
    roczniku 2014 było dużo więcej niż Srebrna Góra mogła sprzedać w
    dotychczasowej sieci dystrybucji, zmusiło ją do poszukania dużego gracza
    typu Lidl. Nie, nie musi Pan dziękować. Pozdrawiam

  • Robert Borowski

    Jak dotąd tutaj pisze się o ofercie Lidla jakby w niej były tylko trzy wina z Polski. Niektórych bardziej interesują rieslingi GC z Alzacji, Hermitage czy klasowe Bordeaux. Czy coś jest już na półkach? Może choćby skan gazetki albo dane o winach…

  • zapraszam jutro.

  • Krzysiek

    Byłem od piątku w dwóch Lidlach i widziałem niestety tylko biel i czerwień (nie sprawdzałem w nich rocznika), obstawiam, że różowego jest ogólnie najmniej, a szkoda, bo jego bym się najbardziej napił.

  • Wg moich informacji wszystkich kolorów jest tyle samo – po ok. 7000 butelek, co jak na liczbę Lidlów jest oczywiście mało.

  • Krzysiek

    To ciekawe, bo w tych dwóch co byłem, to czerwonego było mniej więcej dwukrotnie więcej niż białych. Czyli jak zwykle miałem akurat pecha :) cóż, szukam dalej.

  • Myślę że to odzwierciedla już zrobione przez ludzi zakupy:
    półsłodki róż >>> półwytrawna biel >> kwaśne cierpkie czerwone

  • Mak Staw

    https://uploads.disquscdn.com/images/c76564b363518f653280c03c5a80e1e51bec4cd61e0ba0715944fe8583612696.jpg Gdzieś na głębokiej prowincji, wciśnięte pomiędzy inne wina,w cenie 39,99. Oprócz Polek, jedyne nowe wino na półkach.

  • Brak w gazetce. Ale spady magazynowe, albo kolejna anarchia w świeżym imporcie.

  • valdano

    To bedzie jakies nowe wino ,w Lidlu na bank jeszcze jego nie bylo:)

  • Pytanko do bywających ostatnio za granicą. Lidl najczęściej te same etykiety wali na Polskę, Czechy, Słowację, Węgry i Rumunię, czy w tym kontekście Polki trafiły na nasz rynek czy też do sąsiadów. Jak ktoś własnie jest za miedza i ma Lidla nie daleko może by spojrzał?

  • Adamt

    niczym wina ala patyk w latach 80 … zachęcający widok

  • Piotras

    Mogę się całkowicie mylić, ale nie sądzę, by LIDL podjął ryzyko wstawienia polskiego wina w stosunkowo wysokiej cenie na inny rynek niż Polski. W Polsce z patriotycznych pobudek klientela będzie ale gdzie indziej.. ?

  • Na razie gdybamy, dlatego pyta, czy ktoś wie

  • pgv

    Etykieta jest zachęcająca. Ja najpierw patrzę na butelkę i obrazki, potem na nazwę i opis. Nie mam tak wyczulonego podniebienia na smak, więc zazwyczaj wszystko mi smakuje.

  • valdano

    W leszczynskich Lidlach tak samo Polka biala,rozowa i czerwona 2015 i pelna polka Gal Tibor EGRI BIKAVER selection 2012 poza tym nic z nowosci:) Swoja droga ucieszylem sie na widok Bikavera i zaraz go otwieram:)

  • Radek Rutkowski

    W Poznaniu na Fabrycznej duże ilości białej, różowej i czerwonej 2015, w związku z czym wstrzymałem się z zakupem i zerknę, czy w innym Lidlu nie ma 2014.

  • deo

    Ja się na handlu nie znam, ale wydaje mi się, że lepiej byłoby sprzedać rocznik 2014, a dopiero potem 2015 ( w międzyczasie mógłby trochę dojrzeć). Nawet jakby go było mało na półkach, to co? Sprzedawanie jednocześnie 2 win o różnym składzie pod tą sama etykietą to nawet dla supermarketowej masówki trochę słaby chwyt. Podobnie słabe jest wypuszczanie na rynek białego i różowego wina jesienią, rok po zbiorach, zamiast na wiosnę (byłoby świeższe i bardziej adekwatne do pory roku). Nazwa i etykieta dla mnie kompletnie bez sensu (kto by kupił np. niemieckie wino o nazwie „Niemka”?), choć oczywiście to kwestia gustu. Mi się kojarzy z jabolem.

  • Co do różowego to się mogę zgodzić, natomiast wypuszczanie tego typu wina białego po roku od zbiorach to jest minimum przyzwoitości. Tak naprawdę teraz powinny być konsumowane polskie wina białe z 2014 roku. Inne kraje winiarskie w naszej lub okolicznej strefie klimatycznej powoli dochodzą do tego wniosku, np. co lepsze Rieslingi z Niemiec i Austrii mogą dopiero trafiać na rynek po 1 września roku następującego po zbiorach.

    A co do roczników to nastąpiło właśnie to co mówisz – najpierw mieli sprzedać 2014 a potem 2015, tyle że Lidl zamówił te 7,5 tys. butelek i trzeba było zrobić miks.

  • Krzysztof Majer

    W moim Lidlu jest 2014. Dla większości konsumentów to nie ma znaczenia, bo poznają tylko jedno wino.

  • To nie chodzi o ryzyko, tylko po prostu na takie wino nie ma popytu poza Polską w cenie 7€, a na pewno nie w takich ilościach.
    Nie jestem też pewien czy nie trzeba na to zezwolenia na eksport.

  • Wydaje mi się, Srebrną Górę nie interesuje, czy konsumenci zrażą się do private label Lidla. Gdyby chodziło o ich wina, pewnie byliby bardziej ostrożni.

  • Radek Rutkowski

    Niestety, nie znalazłem nigdzie Polki 2014 i popijam właśnie rocznik 2015. Napiszę tak: to, co zrobił Lidl razem ze Srebrną Górą to jest największa antyreklama polskiego winiarstwa w historii – bo przeciętny konsument chwytając za pierwszą w swoim życiu butelkę polskiego wina (pewnie z lekkim zdziwieniem, że coś takiego jak polskie wino istnieje) będzie już wiedział, że za połowę tej ceny jest w stanie kupić lepsze wino z Portugalii lub Hiszpanii, a to wino nie daje mu żadnej gwarancji, że wydając 100 zł na polskie wino kupi coś dobrego.
    Wielka szkoda.

  • Paweł

    Niedawno w Auchan był festiwal polskich produktów regionalnych i było sporo polskich win, m.in. Płochockich. Najtańsze w granicach 50 zł, najdroższe (Pinot Noir) – 80 zł. Chyba umknęła ta ciekawostka redakcji.
    Pozdrawiam

  • deo

    W Auchan we Wrocławiu stoją wina od Adorii: 3 PN i 3 Rieslingi. Akurat wystarczająca ilość, żeby zaakcentować obecność polskiego wina w supermarkecie. Pewnie będą długo tak akcentować, bo nie sądzę, żeby był na nie jakiś znaczący popyt. Ciekawostka: Talboty się sprzedały dopiero kiedy obniżyli cenę do 80 zł.

  • Myślę że sceptyków będzie więcej i nie odbieram prawa do takiej oceny.
    Natomiast podejście pod tytułem „za połowę tej ceny jestem w stanie kupić lepsze wino z Portugalii lub Hiszpanii” jest trochę zdradliwe. Bowiem za połowę ceny średniego Bordeaux można kupić lepsze Douro a za połowę ceny taniego szampana dobrą Cavę. Generalnie za połowę ceny każdego wina na świecie można kupić lepsze wino z Hiszpanii. W tej zabawie nie o to chodzi, żeby polskie wina były lepsze od hiszpańskich, tylko żeby były inne (i przyzwoicie dobre).

  • Radek Rutkowski

    Nie zgadzam się :). W Hiszpanii nie kupię zwiewnego pinot noir, gamay czy gruener veltlinera. Nie mam pojęcia, czy ustrzeli się jakiś ersatz amarone na przykład itp. itd.
    Figury „za połowę ceny” oraz Hiszpani i Portugalii użyłem w kontekście tego, co za ~15 zł można wyłapać w Biedronce. W Lidlu już będzie ciężej, bo trzeba pewnie wskoczyć na pułap 20+.
    Wszystko, co jest istotne, zawarte zostało w nawiasie. Przeciętny konsument będzie to wino porównywał z np. Gadivą za 16,99 czy Conde Vimioso za 14,99 (zakładam, że to konsument, który „wyrósł” już z Carlo Rossi). A Polka 2015 absolutnie nie jest easy-drinking.
    Może w jakimś konkursie dla kupaży rondo z regentem (o ile takie się odbywają gdziekolwiek) to wino zajęłoby czołowe miejsce. No ale dla klienta marketowego to będzie znak „polskie wina nie nadają się do picia”. Bliskowice potrafią z regenta wykrzesać coś znacznie bardziej akceptowalnego, a ta nieprzyjemność kojarzy mi się z ostatnim razem, kiedy piłem regenta z Mierzęcina. Coś strasznego.

  • Ja też się nie zgadzam – w Hiszpanii zwiewne Pinot Noir nazywa się Sumoll, a Grüner Veltliner nazywa się Godello. Amarone bez problemu do kupienia pod nazwą Monastrell Reserva albo Bobal Selección Especial.
    Jeżeli przeciętny konsument będzie porównywał Polkę z Conde Vimioso za 14,99 zł to może i lepiej, że kupi tylko jedną butelkę Polki. Bo wydaje mi się, że nie trzeba wysokiego IQ, żeby spodziewać się jednak trochę innych produktów.
    Zresztą biała i różowa Polka bez problemu zasługują na określenie easy-drinking.

  • Radek Rutkowski

    Pewnie za mało w życiu wypiłem Godello, ale skojarzeń z austriackim GV nie mam żadnych.
    Pod tagiem „Sumoll” na WI znalazłem 2 wyniki dotyczące tego samego wina – w cenie 89 zł. „Temperanillo” zwraca 127 wyników – a pewnie pod jednym wynikiem potrafi się znaleźć kilka(naście?) różnych butelek. Jaka jest rozpiętość cenowa tych win – każdy wie.
    Oczywiście, że przeciętny konsument będzie porównywał z winem, które pił tydzień temu. I nie ma to żadnego związku z IQ – tylko z wiedzą na temat wina. Nie posądzam Pana o niskie IQ, a pewnie w równaniach różniczkowych zagiąłby Pana student I roku budowy maszyn.
    Moim zdaniem skierowanie akurat takiego wina do szerokiej dystrybucji po raz pierwszy w Polsce spowoduje, że ci, dla których to będzie pierwsza butelka polskiego wina, po drugą mogą już nie sięgnąć.

  • Krzysztof Majer

    Ja bym tak nie powiedział, że producentowi nie zależy na dobrej opinii o
    jego produktach. W gazetce jest wyraźnie zaznaczone (cała strona), że wina pochodzą
    ze Srebrnej Góry. To nie jest anonimowa private label Lidla, tylko marka Srebrnej Góry. Producenci sprzedający private label tym się za bardzo nie chwalą. Z rożnych powodów.To jest temat na dłuższą dyskusję.

  • Na podstawie własnych doświadczeń politechnicznych nie nadestymowałbym zdolności do różniczkowania studenta I roku budowy maszyn. ;-)

    Wydaje mi się, że z tym sięganiem bądź nie po kolejną polska butelkę wina to jednak wizja fatalistyczna. W kontekście sporego (jak na łódzkie warunki) Festiwalu Win Polskich wina kalibru Polki 2015 zbierały dużo uśmiechów i pozytywnych uwag wśród gawiedzi, która z winem obeznana wcale nie była, a wino polskie było totalnym novum.

  • Radek Rutkowski

    Naprawdę, mam nadzieję, że to ja się mylę, a Pan ma rację :).

  • Marcin Czerwiński

    „Tyc przyznaje, że do dyskontu bardziej niż wino sprzedaje produkt, bo bardziej niż enolog nad Polką pracował marketingowiec.”

    Źródło: http://finanse.wp.pl/kat,1033781,title,Polskie-wino-w-Lidlu-Ciezko-je-bedzie-jednak-znalezc,wid,18528924,wiadomosc.html?ticaid=117d98

  • Lolek

    Hohoho… GV = Godello…

    Nasz kochany Pan Wojciech też chyba odleciał do odległej galaktyki Hapaxa Centauri…

  • Radek Rutkowski

    I wszystko jasne, z kolei dwa zdania dalej mamy:
    „Przeprowadzono także testy smakowe, tak by być pewnym, że polskie wino zasmakuje polskim klientom.” – nie mam pojęcia, jaka była grupa focusowa, ale nie chce mi się wierzyć, że w jakichś badaniach marketingowych ustalono, że to wino „zasmakuje polskim klientom”.

  • Radek Rutkowski

    W zasadzie my tu debatujemy, a klienci wypowiedzieli się pod artykułem:

    – „a cena zwala z nóg, białe wino Polka w Lidlu za 29,99 zł, nikt mi nie wmówi, że jest lepsze lub nawet porównywalne do Chilijskigo za podobną cenę !!!”
    – „Wczoraj kupiłam różowe – z ciekawości. Przyznam, że całkiem przyzwoite i z korkiem z korka (prawdziwym), a nie jak super-hiper-zachwalane zagraniczne wina z oszczędności z nakrętką lub korkiem z masy. Całkiem fajne winko. Polecam”
    – „Za 30 zł – nawet z ciekawości nie kupię – próbowałem kiedyś z polskiej winnicy – obrzydliwe.”

    Cóż, jak widać różowe znajduje poklask, a klient, jak widać, oczekuje „chilijskiego”, czyli wiadomo czego.
    O dziwo najwięcej zarzutów jest o etykietę. Najwyraźniej polski klient lubi czarno-biały wizerunek zamku pociągnięty cienką kreską, złote literki i „Grand Vin de Bordeaux” na etykiecie :). Francuzi ten aspekt marketingu mają opanowany do perfekcji…

  • Artur
  • Jas

    różowe jest genialne!!

  • Pawel P

    Hej. Trafilem tu po wypiciu wina Polka czerwonego 2014 poniewaz chcialem poszukać informacji na temat tego trunku. Jak dla mnie ma zniewalajacy smak – na prawde 10/10 choc moze to patriotyzm przeze mnie przemawia :)pozdrawiam

  • Mikun

    Proszę mi wytłumaczyć jak można robić wino w mieście, które nawiedza smog, a powietrze jest delikatnie mówiąc bardzo zanieczyszczone?

  • http://www.winnicasrebrnagora.pl/pl/ – na dole strony jest mapka, która wyjaśnia wszystko.

  • Mikun

    Będę wdzięczny za objaśnienie, bo miejsce winnicy nie jest żadną powietrzną enklawą.

  • Sławomir Hapak

    Trudno to wytłumaczyć inaczej, jak stwierdzeniem, że smog czy spaliny to kompletnie nieistotny czynnik.
    Uprawa winorośli jest jedną z najbardziej chemo-żernych dziedzin rolnictwa, zatem to czy powietrze jest mniej czy bardziej zanieczyszczone zwyczajnie nikogo już nie obchodzi.

  • A, bo założyłem, że spodziewał się Pan lokalizacji winnicy w ścisłym centrum ;-) Są miejsca, gdzie jest dużo gorzej. Kilka lat temu prasę obiegły artykuły o jakości powietrza w Maipo Valley w Chile wraz z historią kilku winnic przemywających i suszących grona z pyłu przed winifikacją. Resztę napisał Sławek wyżej – częściej rozpatruje się negatywny wpływ winnic na środowisko (również na smog), niż środowiska na winnice, tutaj ciekawy tekst: http://articles.latimes.com/2005/aug/22/local/me-winesmog22