Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Garnatxa de Cérvoles 2015

Komentarze

garnatxa-de-cervoles-close-up

Garnatxa de Cérvoles Costers del Segre Vinyes Altes de Garrigues 2015

Cóż to jest za wino! Absolutna rewelacja mojego świątecznego tygodnia – doznania tak rozkoszne, że aż przyćmiły różową Cavę Recaredo czy wyrafinowane Puligny-Montrachet z Burgundii. Mam słabość do tego rodzaju win – bezbeczkowych, ale ambitnych, skoncentrowanych, ale nie przeekstrahowanych, stawiających przede wszystkim na soczysty owoc. Mam też słabość do Grenache, chociaż takiego Grenache, czyli Garnachy – a właściwie Garnatxy, bo jesteśmy w Katalonii, zazdrośnie strzegącej swojego osobnego języka – ze świecą szukać. Jest bowiem trzy razy bardziej intensywne od przeciętnego Côtes du Rhône, ciężarem właściwym przypomina bardziej Châteauneuf-du-Pape, chociaż od tego ostatniego jest winem o niebo świeższym – mimo 14,5% alk. ma się wrażenie picia świeżo wyciśniętego malinowego soku, taniny są tylko muśnięte.

To zasługa górskiego położenia winnic Cérvoles – ambitnej butikowej winiarni (należy do większego Castell del Remei z tej samej apelacji Costers del Segre), od kilkunastu lat trzymającej bardzo wysoki poziom, choć w jej czołowych etykietach (w bieli i czerwieni) przeszkadzała mi niekiedy dębina. Tutaj dębu w ogóle nie ma, jest czysta ekspresja szczepu i siedliska – prawdziwe hiszpańskie „gran pago”, czyli grand cru. ♥♥♥♥+

A teraz najlepsze – to grand cru kosztuje tylko 69 zł!! Spieszcie się, póki jest, do sklepów El Catador w Warszawie (Saska Kępa i Powiśle) oraz do ich sklepu internetowego.

Źródło wina: udostępnione do degustacji przez importera.

Komentarze

  • Krystian Andrzejewski

    Wychodzi na to, że po soczyste, owocowe wina idzie się do El Catador. Sporo takich butelek (naprawdę świetnych) jest w ich ofercie, wbrew stereotypowi o winach hiszpańskich.

  • Bo w El Catador są głównie wina z Katalonii, Galicji i innych regionów, a nie z Kastylii. Bo to wina kastylijskie zbudowały ten stereotyp.

  • Prowincjusz

    Info ze str. sklepu „Uwaga!

    Informujemy, że strona
    http://www.elcatador.pl ma charakter informacyjny o produktach dostępnych w
    sklepach stacjonarnych. Nie prowadzimy sprzedaży przez internet.”

  • polecam kontakt mailowy

  • Prowincjusz

    Dzięki :^) zobaczymy czy sprawdzają pocztę ;^)

  • valdano

    Pilem cala serie czerwonych Canfforales-6 i 3 Gladium . Uwazam je za bardzo dobre i zupelnie ni jak sie maja do tego stereotypu:)

  • Krystian Andrzejewski

    No tak. Gdy klient wchodzi do sklepu i prosi o „coś hiszpańskiego”, to sprzedający wie, czego klient oczekuje.
    Chwała El Catadorowi za tak ciekawą ofertę.

  • me

    blablabla, mozna nalewac na sposob marsjanski, itp, ale liczy sie rodzaj jablek, z odpowiednia zawartoscia tanin itd… a tych w pl jeszcze nie ma poza malymi experymentalnymi sadkami, a nie powazniejsza skale, wiec kazdy wlasciwie soczek mozna odrozdzic, pocokrzyc, zrobic fajne zdjecie w demjohnie itp, aparatem z chin czy japonii, ale to caly czas faza experymentow na polskiej ziemi, co niestety pokazuje caly czas przepasc jaka nas dzieli w stosunku do zachodniej europy…na ktora otworzylismy sie za ‚przyzwoleniem’ gory:) stosonkowo niedawno. Takie projekty uwidaczniaja to najbardziej, jako ze w tego typu ‚produkcji’ czas gra kluczowa role.

  • Wojtek

    A jaki jest ten stereotyp win hiszpańskich, jeśli można zapytać?

  • Marcin Aleksander

    To bardzo proste: mocno beczkowe, z wyrazistą, gęstą, cynamonową słodyczą (w wytrawnych) itp. Mi natomiast beczka nie przeszkadza aż tak jak Panu Wojtkowi, nie mam nerwicy natręctw na tym punkcie, bo dziesiątki win wybitnych starzeje się w beczkach i nie jest to problem, wręcz przeciwnie; najlepsze wina jakie piłem, to wina starzejące się w beczkach i tyle. Akurat Winicjatywa ma z tym problem. Natomiast wino recenzowane jest świetne (właśnie kończę butelkę), natomiast nie jest wybitne, sok z malin, gigantyczna owocowość (czuć od pierwszego kieliszka) nie czyni z niego rzeczy niezapomnianej. Bardzo dobre, owocowe wino, dość jednak jednowymiarowe, warte siedem dych i ani centa więcej. Polecam gorąco do luzackiego popijania.

  • Przesada z tą nerwicą natręctw, ja też piłem dziesiątki wybitnych win starzonych w beczkach i kocham je. Krytykuję dwie rzeczy: tanią, najniższej jakości beczkę amerykańską (albo jej zamienniki – wióry itd.) nadającą wszystkim winom identyczny aromat waniliny i cynamonu. Oraz ostentacyjne jej użycie nawet tam, gdzie nie jest to nikomu potrzebne (wina za 14,99 zł z Biedronki).

  • Krystian Andrzejewski

    Co do stereotyowych cech – o to oczywiście chodzi.

    A co do Winicjatywy – przypomniała mi się recenzja jednego z najwyżej ocenionych win w zeszłym roku – Rioja Bordon Reserva: „znajome nuty beczkowe są obecne, tyle że zamiast odklejać się jak źle nałożony lakier, są po prostu świetnie zintegrowane z całością”.

  • Wojtek

    Liczba winiarzy, podmiotów gospodarczych zajmujących się produkcją wina w Hiszpanii jest znaczna. Dokładna skala etykiet pojawiających się co roku jest praktycznie niemożliwa do poznania.Tak mi się skromnie wydaje, że spośród tych ponad 40 milionów hektolitrów rocznej produkcji znajdziemy wszystkiego po trochu. Poza tym wina beczkowane to tylko kolejna (nie jedyna zresztą) kategoria tego rodzaju trunków. Czy można więc pisać o jakiś stereotypach w odniesieniu do tak szerokiego rynku jaki posiada Hiszpania?
    Proszę dobrze przyjrzeć się temu co w naszym szerokim handlu stoi na półkach z oznaczeniem Made in Spain, proszę popatrzeć na nazwy producentów i znajdzie Pan wiele odpowiedzi w omawianych kwestiach. Pozdrawiam

  • Znajdziemy wszystkiego po trochu, ale też statystycznie znajdziemy pewne główne nurty, np. starzenie w dębie amerykańskim, czego się w innych krajach europejskiej prawie nie stosuje, oraz użycie szczepu Tempranillo, a te dwie rzeczy dają określony profil smakowy i o takim mainstreamie tutaj rozmawiamy.

  • Marcin Aleksander

    Ok. Panie Wojtku, chciałem tylko zwrócić uwagę, że dla niezorientowanego czytelnika może być to mylące, bo na WI najczęściej używane określenia to: bez beczki, szczęśliwie bez beczki, na szczęście nie ma beczki, bezbeczkowe :D. I jeśli rzeczywiście dotyczy to win za kilka złotych to ok, ale ciągłe podkreślanie bezbeczkowości w winach wyższej klasy, bywa jak wspomniałem, mylące, bo wychodzi, że to wada… Przepraszam za nerwicę, to nic osobistego ;). Wczoraj piłem to wino drugi dzień i już się nieco rozjechało, a często przy winach beczkowych wtedy zaczyna się ich drugi żywot, z reguły bardzo satysfakcjonujący. Dlatego naszła mnie taka refleksja o nadmiernej krytyce beczki na WI…

  • A przy jakich winach z wyższej półki pisaliśmy „szczęśliwie bez beczki” ? Bo to jest tekst z recenzji 15-złotówek z Biedronki albo tanich joven z winotek.

    Nie miałem wrażenia rozjechania w ten Garnatxy, u mnie przez dwa dni pełna satysfakcja.

  • Marcin Aleksander

    Pisałem o ogólnym wrażeniu, które może odnieść osoba niezbyt zorientowana. Zwroty przywołałem z głowy, bo ciągle gdzieś funkcjonują, gdzieś się przewijają. Utyskiwania na dębinę są i kropka, raz pewnie słuszne, raz może nie. Nie jest moim celem grzebanie w WI w poszukiwaniu gadania o beczkach, nie ma sensu: „[…]trzymającej bardzo wysoki poziom, choć w jej czołowych etykietach (w bieli i czerwieni) przeszkadzała mi niekiedy dębina […]” ;). Ta dębina ma wiele wymiarów, raz jest rzeczywiście nieznośna, innym razem jest akceptowalna, a innym wskazana. Relatywizm… Ale nie o to chodzi, zwróciłem tylko uwagę na pewien problem w opisie win, który zauważyłem. Mogę się mylić, ale wieloletnia lektura, skłoniła mnie do takich refleksji.

  • aramis

    Też mam niestety trochę takie wrażenie. Ostatnio wypiłem Château Cazat-Beauchêne Bordeaux Supérieur 2010 z lidla, później dopiero zerknąłem na recenzję WI (rocznik 2011) i przeczytałem, że „W zapachu mocny atak dębiny. W smaku kontrofensywa dębiny. W posmaku atak gorzkiej dębiny z lewej flanki. Wino jest tanie (19,99 zł) i ma w
    sumie dobrą materię, ale jest to Bordeaux dla miłośników Riojy. ♥♥”
    Zgoda, rzeczywiście to wino zdecydowanie ma zbyt dużo gorzkiej beczki względem owocu, w zasadzie można je od biedy wypić dopiero po kilku godzinach napowietrzenia. Tylko dlaczego ma to być Bordeaux dla miłośników Riojy? Wypiłem ostatnio kilka (Lan 2005, Luis Canas 2005, Marqués de Riscal 2007, Beronia 2011, Bordon 2009) wszystkie reservy, wszystkie kupowałem poniżej 60 złotych (więc to nie były cenowo riojy z najwyższej półki), wszystkie miały dębinę bardzo przyjemnie połączoną z owocem, nawet te starocie z 2005. Dlaczego ten gorzki olejek dębowy prawie bez owocu z taniego Bordeaux, który po kilku godzinach na szczęście trochę zwietrzał, ma być synonimem Riojy.

  • Krystian Andrzejewski

    Można pisać o stereotypach, bo one się tworzą niezależnie od szerokości oferty win hiszpańskich.
    To jest praktyczne narzędzie, którym posługuje się konsument niepoświęcający czasu na zgłębianie tematu: Rioja – intensywne, beczka, będzie mi smakowało.

  • Panowie, nie uchylam się od ciekawej merytorycznej dyskusji, czy Bońkowski albo ktoś inny na Winicjatywie nie jest przeczulony w kwestii nut beczkowych. Na taki temat na pewno warto rozmawiać. Ale proszę Was, nie używajcie takich argumentów jak „najlepsze wina jakie piłem, to wina starzejące się w beczkach” bo nie rozmawiamy tu o najlepszych winach w życiu, tylko o tanich crianzach za 19,99 zł. Tak samo proszę nie przywoływać Luis Cañas Reserva 2005, czyli szlachetne wino ze słynnej bodegi w cenie katalogowej 69 zł, bo temu i jemu podobnym winom nikt nie zarzucał taniej waniliny.

    Wypowiedzi Aramisa pod hasłem „rzeczywiście to wino ma zbyt dużo gorzkiej beczki, ale nie rozumiem dlaczego się o nim pisze że ma zbyt dużo gorzkiej beczki” nie rozumiem.

  • aramis

    Nie rozumiem dlaczego deprecjonować rioje i tych co ją lubią, sugerując, że jak w winie gorzkie nuty dębowe dominują nad owocem to wino można polecić miłośnikom riojy.

  • Bo praktycznie wszystkie Riojy za 19,99 zł (czyli kilkanaście milionów butelek) tak smakują, nic na to nie poradzę, mimo wielkiej sympatii do Luisa Cañasa i Bordón Reserva.

  • Marcin Aleksander

    Panie Wojtku, takie dyskusje są zawsze trudne, bo wiele kwestii jest nierozstrzygalnych. Np. pisałem, że wino (tytułowe, zresztą przyznaję, że bardzo dobre) nieco mi się na drugi dzień rozjechało i zaczęło się w sobie zapadać, Pan pisze coś odwrotnego; pytanie ile wina pozostawiliśmy w butelce (bo to bywa istotne), albo czy inaczej przechowywaliśmy, albo ktoś miał inną butelkę, albo mam inny punkt odniesienia, albo… itd. Podobnie jest z beczką, bywało, że mocno beczkowe Bordeaux, na drugi dzień było świetne i jeszcze lepsze na trzeci itd. Mam też podobne doświadczenia z winami z El Catadora (niezmiennie polecam sklep), które na drugi dzień były jeszcze lepsze, i z beczkowymi i bezbeczkowymi. Jeszcze coś sobie przypomniałem; na jednej z degustacji wspomniałem, że czuję odrobinę beczki, importer niemal się obraził (notabene jego wina były wielokrotnie chwalone przez Pana), nawet już nie dopowiedziałem, że jest to delikatne i przyjemne… Ogólnie dla mnie nie ma problemu. Nie chce mi się już o tym gadać.

  • To jest oczywista rzecz, że wina beczkowe dłużej można trzymać otwarte – przecież tanina i inne polifenole z beczki to po prostu naturalny konserwant i w takim charakterze ich historycznie używano. Więc jeśli chodzi o przeciwstawienie: wino bez beczki słabnie na drugi dzień – wino beczkowe się poprawia, to ja się najogólniej zgadzam. Akurat nie odczułem spadku wrażeń przy tej Garnatxy, no ale to mogło zależeć od wielu czynników, jak Pan wspomniał.
    Warto rozmawiać o tym, co wniosła beczka do konkretnego wina. Warto rozmawiać, czy ogólnie warto używać beczki w danej kategorii win i co ona ogólnie wnosi.

  • Marcin Aleksander

    O tych oczywistościach czasami się zapomina i ludziska oceniają pierwszy kontakt ;). Nie pogadam o stosowności użycia beczki, bo się na tym nie znam. Ale zauważam alergię na słowo beczka. Wszyscy z dumą (importerzy) mówią o starzeniu w stalowych kadziach, amforach itd., wówczas najczęściej otrzymuje długi spicz na ten temat, ale jeśli w ofercie mają wino beczkowe, to popiskują o tym cichutko jak myszka, choć jest świetne. Taki trend, taka sytuacja. Ja tez lubię wina świeże i bezbeczkowe, ale z reguły są jednowymiarowo-owocowe, no i wyszło mi, że niezapomniane wina zawsze mają dąb w herbie… Ale jak pisałem, są ciemne strony lasu, i są jasne :). Ja mówię tylko o symetrii. Żeby nie było; wiele win, które Pan poleca uważam za świetne. Wielokrotnie, dzięki Panu, dobrze się – jakkolwiek to zabrzmi – napiłem. Zauważyłem pewien trend i o tym wspomniałem. To wszystko.

  • Wojtek

    No tak, zgadzam się co do występowania stereotypów w naszych poglądach, ale na portalu gdzie poziom winnego Intelligence Quotient jest zdecydowanie powyżej normy tych „niepoświęcających czasu na zgłębianie tematu”, robienie takich uogólnień w najlepszym wypadku jest co najmniej intelektualnie niesprawiedliwe. Z drugiej strony cieszy, że oprócz Valdano i mnie więcej osób zauważyło tą kwestię.

  • Krystian Andrzejewski

    Wspomniałem w jednym zdaniu o zjawisku, które – jestem pewien – nie ma nic wspólnego z decyzjami zakupowymi ani Pana ani moich. O jakim uogólnieniu Pan mówi – nie wiem. Pisałem o ciekawej ofercie El Catadora, to wszystko.

    W międzyczasie wszystko w tym temacie zostało powiedziane przez innych dyskutujących, ale patrząc na pański ostatni post, nie rozumiem po co była ta dyskusja i ta niesprawiedliwa szpila na koniec. Wybaczam – zbliżał się nieunikniony poniedziałek.

  • Kate Gerc

    Jakieś nowości… Każda winnica chyba ma wina młode i beczkowe (Panie Wojtku proszę mnie poprawić jeżeli jest inaczej) , stalowe kadzie do tego służą żeby utrzymać owocowość w winie a beczka żeby nadać winu ogłady i uszlachetnić. Niektóre szczepy tylko beczka wygładzi i utemperuje lub nada wielowymiarowości. Wszystkie tinta są ze stalowych kadzi, crianzy i reservy to tylko i wyłącznie wpływ beczki, amfory pewnie też bo piłam gruzińskie od NIKI i młode wino toto nie było. Chyba wszystko zależy od tego co kto lubi. Nie rozumiem więc czego mieliby się wstydzić importerzy mówiąc że mają wina beczkowe, tak powstają przecież wielkie wina o długim potencjale starzenia… To przecież nie jest powód do wstydu???

  • Laik

    Jest szansa kupić to wino w Krakowie?

  • Tylko przez kontakt mailowy z importerem.

  • Laik

    Ok to szukam czegoś innego ;) Dzięki za szybką odpowiedź!