Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Dailuaine Aged 34 Years

Komentarze

Tak jak wspominałem w ostatnim felietonie, wieczór spędzony z Port Ellen nie zakończył się długim i szczęśliwym związkiem. Za dużo było o pieniądzach, a za mało o przyjemności. Na szczęście tej ostatniej doświadczyłem owego dnia dwukrotnie. Bez wątpienia najlepszą degustowaną whisky wieczoru była Dailuaine 34 Years Old. Nieznana szerszej widowni destylarnia to producent jednego z single maltów używanego przy tworzeniu whisky mieszanej Johnnie Walker. W ostatnich ćwierćwieczu tylko pięć razy oficjalnie zabutelkowano tam whisky single malt. Tym bardziej zadowolony byłem z możliwości jej poznania. Owocowa, z dominującą nutą pomarańczy, odrobinę korzenna i dość wytrawna. Ciekawa i warta poznania (ok. 2 tys. zł). Na tym samym spotkaniu w kieliszkach znalazła się 40-letnia whisky single grain z położonej w Edynburgu i działającej w latach 1885–1988 destylarni Caledonian. The Cally – jak potocznie zwie się tę gorzelnię – zaskoczyła wszystkich niezwykłą złożonością i długim finiszem. Bez wątpienia najlepsza grain whisky, jaką piłem (ok. 3,5 tys. zł).

© Marcin Likowski.
© Marcin Likowski.

Kilka tygodni później odwiedziłem Zurych. Wśród miejsc, które trzeba tam odwiedzić, jest hotelowy Widder Bar. Oferujący ponad 1 tys. różnych whisky bar dzierży miano najlepszego miejsca dla fanów tego trunku w Zurychu. Moją uwagę przykuła znajdująca się w karcie whisky Hanyu Ace of Spades, która kosztowała ok. 300 zł za 40 ml co jest kwotą zabawnie niską przy cenie butelki na poziomie 3 tys. funtów. Na miejscu okazało się, że nie tylko mnie Hanyu skłoniło do wizyty i wymieniona w menu butelka świeci już pustkami. Kierowany dobrymi wspomnieniami sięgnąłem po butelkowaną przez Ian Macleod Distillers Chieftain’s Dailuaine 1982. Czekolada, śliwki i migdały wynagrodziły mi rozczarowanie związane z brakiem wielkiego japońskiego brata. Widder to fantastyczne miejsce, gdzie znajdziecie nie tylko rzadkie i drogie whisky, ale także całą masą bardziej dostępnych edycji, a przede wszystkim znakomitą atmosferę i pomocną obsługę.

Następnego dnia siedziałem już nad Renem i w zimnych promieniach słońca obserwowałem ludzi odwiedzających muzeum zegarków IWC. Korzystając z braku samochodu i związanych z tym ograniczeń, sięgnąłem po szwajcarską whisky. Säntis Malt Edition Dreifaltigkeit (ok. 50€) to gwarancja ekstremalnych przeżyć. Owocowy początek nie zapowiada katastrofy. Nawet powoli dający o sobie znać torf jeszcze nie straszy. Niestety finisz poraża. Niezwykle gorzki i długi, wzmocniony wspomnianym torfem. Jak można się domyślać, smak ten jest efektem użycia w procesie starzenia whisky starych beczek po piwie. Nie miałem okazji degustować zbyt wielu whisky z beczek po piwie, ale to doświadczenie sprawiło, że kolejnych odrobinę się boję. Co innego piwo z beczek po whisky. Tutaj wielokrotnie miałem okazję natrafić na dobre smaki, na czele z piwem Ola Bubh starzonym w beczkach po Highland Parku.

Kończąc tych kilka słów o whisky i w mniejszym stopniu o piwie dorzucę jeszcze wino. Wein Stamm, sprawdźcie jak miewają się Rot 9 i Emotion, warto.

Komentarze