Winicjatywa zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich.

Treści na Winicjatywie mają charakter informacji o produktach dostępnych na rynku a nie ich reklamy w rozumieniu Ustawy o wychowaniu w trzeźwości (Dz.U. 2012 poz. 1356).

Winicjatywa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.

Zapisz się do naszego newslettera!

Dowiedz się przed innymi o najlepszych winach, promocjach i degustacjach.

Opuść stronę

Polub nas na Facebooku! Bieżące informacje, ciekawostki i konkursy.

Marcin
Jagodziński

0 komentarze

18VI2013

Cykady na Cykladach

Poprzedni, intensywny tydzień degustacyjny w Warszawie zakończył się mocnym akcentem: degustacją win z Domaine Sigalas, zorganizowaną przez 101win.pl – polskiego importera tego czołowego greckiego producenta (wina Sigalasa dostępne są obecnie w promocyjnej, obniżonej o 15% cenie).

Wina te uprawiane na wulkanicznych glebach wyspy Santorini wyróżniają się nie tylko pośród win greckich (być może są to najwybitniejsze wina greckie, jakie obecnie powstają), ale i pośród wszystkich win na świecie. Swoją odmienność zawdzięczają wielu czynnikom: wspomnianej tu glebie, bliskości morza, które nie tylko otacza Santorini z każdej strony, ale i wlewa się w kalderę wulkanu, dużej liczbie dni słonecznych, ale i silnym, chłodnym wiatrom, które wieją tu zwłaszcza zimą. Tak silnym, że winorośle sadzi się w specjalny sposób, tworząc w nich coś w rodzaju niskich splecionych koszy, tak by wichury nie uszkodziły roślin. I wreszcie santoryńskie odmiany winorośli, z assýrtiko na czele. Sadzone bez podkładek, od tysięcy lat tak samo: łozę z sąsiedniego krzewu ukorzenia się w ziemi i dopiero po kilku latach, gdy już dobrze się zakorzeni, odcina od „krzewu-matki”.

© John P.

Trudno znaleźć na świecie drugie takie wina. Białe Santorini 2012 przez moment pachnie dojrzałą pomarańczą, ale już po chwili owoce z bukietu się ulatniają i zostają jedynie skały oraz morze. Kwasowość furminta, morska bryza muscadeta,mineralny chłód pouilly-fumé (oraz wulkaniczny dym kéknyelű, jeśli porównywać „niszowy” szczepu do jeszcze bardziej niszowego), wszystko to w jednym. Ma w sobie też coś i z fiano i z greco di tufo i niektórych wulkanicznych win z regionu Veneto, ale pozostaje winem osobnym. Winem nie tyle trudnym, co niecodziennym. Tak muskularnym i tak wytarzanym w morskiej pianie, że nie groźne mu żadne morskie stwory. Nawet przed jeżowcem nie powinno się ugiąć (68 zł).

Sigalas, który jest w absolutnej czołówce wśród producentów na wyspie, wytwarza też nieco lżejsze wino, rozcieńczając assýrtiko dodatkiem innej charakterystycznej dla Santorini odmiany: athíri. Wino jest również dość niecodzienne, ale już trochę bardziej przystępne. Również wdzięczne kulinarne, połączenie Assýrtiko–Athíri 2012 z sałatką z fenkułu i pomarańczy zapamiętam do końca życia (50,15 zł). I wreszcie beczkowa wersja Santorini Barrel 2012. To najdroższe wino wytrawne Sigalasa (87,55 zł po zniżce). Beczka jest użyta dość powściągliwie i na pewno wina nie psuje, ale czy ulepsza je w jakiś znaczący sposób? Mam wrażenie, że trzeba by spróbować go za ładnych kilka lat. Może wtedy z połączenia dębu i assýrtiko powstanie jakaś nowa jakość.

Niecodzienne. © Marcin Jagodziński.

Wina z assýrtiko to mainstream jeśli chodzi o Santorini. Jeśli chcemy spróbować coś naprawdę nietypowego, to mamy dwa wina do wyboru: Aïdáni – białe wino z bardzo starej i rzadkiej odmiany, na ogół dodawanej do assýrtiko, w 2011 wyprodukowane przez Sigalasa jako wino jednoszczepowe (71,40 zł). Zachowując cechy wyspiarskiego terroir, słoność i mineralność, jest nieco bardziej owocowe, stawiając bardziej na elegancję niż czysty „power”. To mój czarny koń tej degustacji. Druga możliwość to wino czerwone. Choć odmian czerwonych na wyspie jest wiele, to wina czerwone stanowią jedynie 20% nasadzeń. Sigalas Dry Red to mieszanka szczepów mavrotrágano (60%) i mandilariá (40%), wino lekkie i garbnikowe, ale zarazem miękkie. Podczas degustacji padały porównania do nebbiolo – rzadko spotykane połączenie miękkości z dość mocno wyczuwalnymi taninami, jest jedną z cech najwyraźniej odróżniających czerwone wino z Santorini od barolo czy barbaresco (56,10 zł).

Pomińmy przyjemne, ale niewybitne wino różowe oraz kontrowersyjne czerwone Krisi (wino tak kryzysowe, że nawet etykieta na nim jest mniejsza; 39,10 zł) i przejdźmy do deseru. Santorini to także ojczyzna win deserowych, nazywanych tu… vinsanto. Podobno „santo” w nazwie toskańskich win słodkich pochodzi właśnie od Santorini i to Włosi (za pośrednictwem Wenecjan) zapożyczyli nazwę. Siga las Vinsanto 2004 (136 zł) ma jednak odmienny charakter od włoskich vin santo. Mniej wyczuwana jest beczka, pojawia się w nim smak konfitur, wino ma dość wysoką kwasowość. Moim zdaniem czegoś mu brakuje do doskonałości, atak i finisz ma fantastyczny, ale w środku pojawia się pewna pustka. Prowadzący degustację Wojtek Bońkowski był odmiennego zdania.

Wino z kosmosu. © Marcin Jagodziński.

I na koniec Apiliotis, wino z jakiegoś innego świata. Mógłbym sobie wyobrażać, że pijali takie Atlantydzi na Atlantydzie. 320 gramów cukru, 15 gramów kwasu, 9% alkoholu. Brzmi jak aszú-eszencia, gdyby nie to, że produkuje się je z czerwonych winogron, jest jeszcze bardziej od tokajów kwasowe i smakuje trochę jakby dolano do niego wysokiej jakości balsamicznego octu. I jeszcze masa tanin do kompletu. Zapomniałbym dodać: cena trzykrotnie niższa niż w przypadku aszú-esencji. Zupełnie nie wiem, do czego by je można podać, ale mam przeczucie graniczące z pewnością, że są desery błagające wręcz o to wino.

Degustowałem na zaproszenie importera.

Podobne
artykuły

Komentarze